Milena Sadurek zmasakrowała maskotkę, Joanna Kaczor wierzyła w medal, Mariola Zenik udowadniła, że nie jest częścią zbiorowiska dziewczynek. Co po zdobyciu medalu mówiły polskie bohaterki?
MARIOLA ZENIK: - Same przyjechałyśmy z wiarą na te mistrzostwa, a wiedząc, że nikt w nas nie wierzy tym bardziej chciałyśmy udowodnić, że nie jesteśmy zbiorowiskiem dziewczynek, tylko potrafimy grać, a do tego mamy charakter. Grałyśmy w Łodzi bardzo zespołowo, pokazałyśmy ten charakter. Chciałyśmy podziękować kibicom, którzy byli z nami, gdy wygrywałyśmy. i gdy przegrywałyśmy.
MILENA SADUREK: - Talizmany, które miały przynieść szczęście są już całkiem zmasakrowane, tak jak ten w mojej kieszeni... Ale pomogły. Brąz może nawet lepiej smakuje niż srebro, bo jak się kończy turniej wygraną, to od razu są lepsze humory, niż te po przegranej nawet w finale. Rozstrzygnięcia mistrzostw są bardzo sprawiedliwie - finał, w którym były Holandia i Włochy najlepsze zespoły turnieju, i nasz brązowy medal. Do meczu o niego przystąpiłyśmy bardzo zmobilizowane, zmotywowane. Powiedziałyśmy sobie, że nie pozwolimy, żeby Niemki wydarły nam ten medal. Po fazie grupowej może dużo ludzi nas skreślało, a my udowodniłyśmy, że potrafimy grać i jeszcze sięgnęłyśmy po medal. To dobre podziękowanie dla polskich kibiców. Oprócz dedykacji dla nich, i dla trenera, ten medal dedykuję też rodzicom. Tata powiedział, że nie wyjedzie z Łodzi bez medalu, bo musi coś powiesić na ścianie, więc spełniłam marzenie taty. Teraz mam tydzień odpoczynku, a od poniedziałku będę się musiała stawić w moim nowym klubie - Metalu Galati.
JOANNA KACZOR: - Gdyby ktoś cztery miesiące temu, powiedział, że zdobędziemy w tym zestawieniu medal, to nikt by nie uwierzył. A my od początku tego turnieju wierzyłyśmy w nasze umiejętności, a ja wierzyłam w medal. Myślę, że niezwykłą determinację pokazałyśmy w meczu z Niemkami. Były w nim długie akcje, które wygrywałyśmy. Jest w naszym zespole dużo zawodniczek, które potrafią grać na równym poziomie, pociągnąć grę. Mam nadzieję, że ta niesamowita publiczność spędziła z nami fajny czas. Nie spodziewałam się, że tylu kibiców będzie interesować się żeńską siatkówką, mam nadzieję, ze to zainteresowanie przeniesie się na ligę.
MAS