Włoszki obroniły tytuł mistrzyń Europy w siatkówce. Pokonały w finale turnieju Holandię 3-0 (25-16, 25-19, 25-20) po perfekcyjnej grze. Nie znalazły na nią żadnego sposobu "Pomarańczowe".
WŁOCHY: Barazza, Piccinini, Lo Bianco, Del Core, Gioli, Aguero, Cardullo (libero) oraz Ortolani.
HOLANDIA: K. Staelens, C. Staelens, Wensink, Flier, Visser, Stam, Van Tienen (libero) oraz Huurman, Grothues, Blom.
Pokazem taktycznej dojrzałości, indywidualnego kunsztu połączonego w zespołową finezję był występ Włoszek. Tak dobrze radzące sobie dotąd w turnieju Holenderki, choć do końca starały się zachować uśmiechy na ustach, były często bezradne wobec zagrań rywalek. Rozgrywająca jak z nut Lo Bianco, prawdziwa liderka zespołu Gioli (wielki powrót po urodzeniu dziecka), świetna jak zwykle w ataku Aguero, do tego znakomicie uzupełniające je Barazza i Piccinini oraz jak zwykle fenomenalna w obronie libero Cardullo, a nad wszystkim czuwając strateg najwyższej klasy Massimo Barbolini - taki włoski zespół nie mógł nie zakończyć imprezy w złocie. - Jest cenniejsze od tytułu sprzed dwóch lat, bo zawsze trudniej pozostać na tronie niż pierwszy raz się na niego dostać - mówiła Simona Gioli.
Pewne siebie w Europie Włoszki wciąż mają coś do udowodnienia - w ostatnich dwóch olimpiadach nie było ich w czołowej czwórce. To właśnie niedosyt po Pekinie był ich najważniejszą motywacją w ME.
MAS