Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Siatkówka
ALEKSANDRA JAGIEŁO: Dwanaście kredek trudniej złamać2009-10-03 11:32:00 ASInfo

Reprezentacja Polski siatkarek idzie jak burza przez finały mistrzostw Europy. "Biało-czerwone" są już w półfinale imprezy, a do tego miejsca poprowadziło je dwóch szkoleniowców, Jerzy Matlak i Piotr Makowski. O tym i o wrażeniach wyniesionych do tej pory z turnieju opowiada Aleksandra Jagieło.


- Niespodziewanie na stanowisku pierwszego trenera, tymczasowo znalazł się Piotr Makowski. Jak układa się współpraca między wami?
- Między nami nie jest aż tak duża różnica wieku, jak między nami, a trenerem Matlakiem. Na pewno do tej pory trener Matlak był trenerem z autorytetem. Podchodziłyśmy do niego z respektem. Natomiast trener Makowski był momentami kolegą, z którym można było normalnie porozmawiać, ewentualnie doradził coś, czy się z nami pośmiał. W tym momencie myślę, że dużo się nie zmieniło. Uważam, że wywiązuje się ze swojej roli znakomicie. Poza tym, że sprawdza się na ławce trenerskiej i na treningach, potrafi być skutecznym motywatorem.

- Może ta zmiana Wam trochę pomogła, że trener wprowadził trochę więcej luzu?
- To chyba nie o to chodzi. Zastanawiałyśmy się z Misią (Katarzyną Gajgał) i z Asią (Joanną Kaczor), co miało na to decydujący wpływ. Ja myślę, że wszystko po kolei się tak jakoś nawarstwiło po tej porażce z Holandią chciałyśmy pokazać, że jednak potrafimy grać. Cała ta sytuacja z trenerem i jego żoną dodatkowo nas zmotywowała. Nie możemy powiedzieć tak jak mężczyźni, że to był zespół, który wytworzył jakąś wspaniałą grupę. Nasz zespół na pewno rodził się w bólach. Wszystko idzie w dobrym kierunku i mam nadzieję, że będzie tak dalej.

- Czy widać było, że trener Makowski denerwował się przed tym pierwszym meczem?
- Przed pierwszym meczem bez trenera Matlaka, Piotr Makowski wychodził z takiego założenia, że jest w dalszym ciągu drugim trenerem, a pierwszym trenerem jest trener Matlak i on po prostu go zastępuje. Może ktoś jak go zna bardziej widziały, że się stresuje, ale nam na pewno w tym pierwszym meczu nie dał po sobie tego poznać. W czwartek emocje brały już górę, więcej krzyczał, ale myślę, że to było bardziej dlatego, że chciał nas zmotywować.

- Podobno Piotr Makowski opowiada dowcipy. Mogłabyś coś o tym opowiedzieć
- Prędzej jakieś historie niż dowcipy. Śmiejemy się czasem, że czyta Biblię dla sportowców, albo jakieś książki psychologiczne. My się śmiejemy, ale na pewno w jakiś sposób to bardzo pomaga. Opowiada historię np. o kredkach: jak jest dwanaście kredek, to każdą z nich bardzo łatwo złamać, ale jak się dwanaście weźmie razem, to można mieć duży problem by tego dokonać. Jak jest zespół, jak wszystkie razem się zbierzemy, to na pewno będzie nas bardzo ciężko pokonać. To była pierwsza z historii, którą nam opowiedział w Hongkongu albo w Makao. Później było jeszcze kilka.

- Gdzie szukać nadziei w meczu z bardzo dobrze poukładanymi i świetnie grającymi Holenderkami?

- My już miałyśmy słaby dzień na tych mistrzostwach, zdecydowanie w meczu z Holandią. Teraz mamy nadzieję, że to Holenderki będą miały słabszy dzień w meczu z nami (śmiech). Tak na poważnie, to jest to zespół, który jest bardzo dobrze poukładany, ciężko się z nimi gra, ale w trakcie trzeciego seta w ostatnim meczu przeciwko nim pokazałyśmy, że jak nie zwiesimy głów i będziemy walczyć, to one też mogą odpuścić i nie zawsze będzie im wszystko wychodziło. Najważniejsze jest, żeby wierzyć, że można z nimi walczyć. Jak będziemy robić wszystko tak, jak założymy przed meczem, to myślę, że i zwycięstwo może przyjść. Jesteśmy w tym półfinale chyba dlatego, że nie wywierałyśmy na sobie żadnej presji, ciśnienia. Może na oko to wszystko było rozdmuchane, wiadomo - impreza w Polsce, pierwszy raz coś takiego jest organizowane. Poza tym kibice spisują się fenomenalnie. Atmosfera jest bardzo dobra, organizacja też. Nawet koleżanki z innych drużyn, mówią że wszystko jest bardzo dobrze przygotowane. Na pewno wokół był balon nadmuchany. Do nas to w jakiś sposób nie docierało. Może też dlatego, że mieszkałyśmy w Zgierzu i nie czuło się cały czas tej atmosfery, tej presji. Teraz już nic nie stoi na przeszkodzie żebyśmy wyszły do tego meczu z Holenderkami, walczyły i grały jak najlepiej, bo na pewno będzie pełna hala. Przede wszystkim jakbyśmy miały chwilę zwątpienia, to musimy myśleć chociażby o tych kibicach, którzy nam kibicują i są z nami - zakończyła reprezentantka Polski.


ASInfo
druzyna1.jpg



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty