- Mamy dość komentarzy, że jesteśmy pod presją, a mamy słabą psychikę i pytań czy zdołamy się podnieść. To wszystko nieprawda. Dziś to pokazałyśmy. Wierzę, że mecz z Holandią był tylko wypadkiem przy pracy – podkreślała zdecydowanie po meczu z Belgią kapitan zespołu polskich siatkarek Anna Barańska.
- Chodziło o to, by po srogiej porażce z Holandią pokazać, że potrafimy grać dobrą siatkówkę. Dobrze przygotowałyśmy się do tego meczu taktycznie i technicznie, także wskazówki, które trener Makowski dawał w trakcie meczu były bardzo cenne. Dedykujemy zwycięstwo trenerowi Matlakowi i jego żonie – mówiła Anna Barańska, paradując z nogą obłożoną lodem. - Niefortunnie upadłam na nogę koleżanki i może coś podkręciłam, ale wierzę, że jutro będzie dobrze – uspokajała.
Polska rozgrywającą Milena Sadurek przyznała: - Mobilizująco podziałała na nas sytuacja z trenerem. Bardzo mu współczujemy, chciałyśmy wnieść trochę radości w tę smutną sytuację, w której się znalazł.
O sposobie na w miarę łatwe zwycięstwo zastępujący pierwszego szkoleniowca Piotr Makowski mówił: – Ryzykowaliśmy zagrywką, dużo psuliśmy, ale opłacało się. Drugi set przegraliśmy, bo serwowaliśmy zbyt asekuracyjnie. Poza tym naszym atutem była gra blokiem.
Czy to co pokazały Polki w meczu z Belgią wystarczy na wielką, także dosłownie, Rosję? - Jeśli zagramy jak dziś, unikając tych delikatnych błędów i poprawiając jeszcze przyjęcie, to mamy szansę pokonać wielką Rosję – uważa Anna Barańska. - Gra prostszą siatkówkę, ma wysokie skrzydła, więc piłka będzie wyżej wystawiona, nasz blok będzie mógł dojść do nich swobodnie.
- Rosjanki mają bardzo silny atak, Jekaterinę Gamową, która dysponuje potężną siłą, ją głównie musimy zatrzymać, ale także Koszelewą, która również jest bardzo dobrą zawodniczką. Zaangażowanie w walkę z naszej strony na pewno będzie ogromne. A jak się skończy mecz? Wiadomo, że siatkówka, zwłaszcza kobieca jest nieprzewidywalna... – przypomina Milena Sadurek.
MAS