„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników.
Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie!
Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Polskie siatkarki znów wielkie, ograły w Hongkongu Chinki!2009-08-15 12:13:00MAS
Niesamowity wyczyn polskich siatkarek. W turnieju World Grand Prix w Hongkongu pokonały brązowe medalistki olimpijskie z Pekinu – Chinki 3-2 (25-21, 25-21, 18-25, 24-26, 15-11). To, że w tak spektakularny sposób podniosły się po klęsce z Holandią, jest ich wielkim sukcesem. Mecz był pełen zwrotów akcji i wielkich emocji.
Polska - Chiny 3-2 (25-21, 25-21, 18-25, 24-26, 15-11)
PoOLSKA: Pykosz (2), Barańska (17), Sadurek (3), Gajgał (16), Jagieło (4), Kaczor (18), Maj (libero) oraz Woźniakowska (21). CHINY: Li (5), Xue (24), Ma (1), Y.Wang (6), Wei (4), Yin (5), Q.Wang (libero) oraz Chu (12), Shen, Hui (13) i Xu (12).
Bohaterkami spotkania były Katarzyna Gajgał i Anna Woźniakowska. Pierwsza znakomicie serwowała, grała blokiem i atakowała ze swojej ulubionej kombinacji - przesuniętej krótkiej. Woźniakowska weszła z ławki, a zdobyła 21 punktów, najwięcej z Polek. Ale nie tylko one, a cały polski zespół przeżył w ciągu jednej nocy niesamowitą metamorfozę. Po klęsce 0-3 z Holandią trener Jerzy Matlak zdołał przekonać zawodniczki, że są więcej warte niż wskazywałby tamten wynik. Przed meczem z Chinami urządził im 20-minutowy wykład i sądząc po efektach nie był poświęcony przeszłości, a przyszłości. Matlak postawił od początku na rozegraniu Milenę Sadurek i ta po raz kolejny potwierdziła, że bliżej jej do pozycji pierwszej niż Izabeli Bełcik. Mają podobny talent i umiejętności, ale widać, że zespół lepiej, czyli pewniej, czuje się z Sadurek w szóstce. W pierwszym secie starcia z Chinkami tę pewność zbudowała od początku znakomita zagrywka Polek. W całym secie zaliczyły aż cztery asy. Seriami zdobywały punkty, gdy zagrywała Gajgał. Odrzucone od siatki Chinki nie mogły grać swoich kombinacji w ataku. Z kolei atak i kontratak Polek funkcjonował na dawno nie oglądanym poziomie. Do tego dołożyły dobrą grę w obronie, z poświęceniem łapały piłki, które wydawały się nie do uratowania, a los odpłacał im szczęśliwymi punktami. Pierwszą piłkę setową miały przy stanie 24-18, Chinki jeszcze się szamotały, odrobiły trzy oczka, wreszcie zatrzymała ich zapędy atakiem Joanna Kaczor. Azjatki pilnowały się od początku drugiej partii, to się od razu przełożyło na wynik. Prowadziły 3-0, 7-3, 8-5, ale odtąd miały Polki tuż za sobą, aż te po atakach Pykosz i Gajgał wyrównały na 13-13, a potem dzięki znakomitym atakom Anny Woźniakowskiej prowadziły 16-14, w końcówce 23-18. Szansy nie wypuściły z rąk. Kłopoty z przyjęciem w III partii były jednym z powodów oddania jej Chinkom (18-25), ale w kolejnej biało-czerwone zażarcie walczyły nawet o zakończenie meczów. Dopiero na przewagi oddały wygraną rywalkom.
Tie-break był pokazem dojrzałej gry Polek, utrzymywały przez większość czasu 2-3- punktową przewagę, Przy 13-10 atak dobrze grającej Barańskiej dał piłkę meczową, a za chwilę blok Kaczor zamienił ją w jakże cenne zwycięstwo, trzecie w tegorocznym cyklu GP. W niedzielę Polki grają z Dominikaną, szans na awans do finału GP już nie mają, ale nie muszą z tego powodu narzekać. Lepiej wrócić do Polski i ostrej treningowej pracy przed ME. Po takim meczu na pewno odzyskają wiarę, że mimo kłopotów, jest w drużynie potencjał.
Awans do finału GP mają już Holenderki i Brazylijki.