Siatkarze z Rzeszowa zapewnili sobie spokojne święta - w bardzo przekonujący sposób pokonali w Częstochowie Tytan Domex AZS i awansowali do półfinału play off, gdzie zmierzą się ze Skrą Bełchatów.
Domex Tytan AZS Częstochowa - Asseco Resovia 0-3 (20-25, 19-25, 20-25).
AZS: Drzyzga, Janeczek, Łuka, Kankaanpaa, Nowakowski, Wiśniewski, Zatorski (libero) oraz Gradowski, Kardos, Mikołajczak, Wierzbowski.
ASSECO RESOVIA: Redwitz, Oivanen, Gierczyński, Akhrem, Grzyb, Kosok, Ignaczak (libero) oraz Ilić, Papke, Perłowski.
Sędziowali: D. Jasiński (Bydgoszcz) i J. Hojka (Wrocław). Widzów 2500. Stan rywalizacji (do 3 zwycięstw): 0-3.
„Bez woli walki i ambicji na parkiecie Siatkarskiej Elity mieć nie będziecie” - obok transparentu z taką treścią milczący fani AZS Częstochowa postawili wyciętą kartonową postać obklejoną stuzłotowymi banknotami. Kibice nie wytrzymali po klęsce swojej drużyny w niedawnym meczu w Wieluniu, a cała historia z pewnością przysłużyła się Asseco Resovii, która - dopingowana przez własnych sympatyków - czuła się jak u siebie.
Rzeszowianie imponowali spokojem, konsekwencją, mocną i celną zagrywką. Mieli też bohatera - Krzysztofa Ignaczaka, który z kocią sprawnością poruszał się na parkiecie, zawstydzając atakujących gospodarzy. Po kapitalnej grze "Igły" w obronie, resoviacy przeprowadzili mnóstwo udanych kontrataków. Postacią numer 2 był kapitan gości Krzysztof Gierczyński, w AZS wyróżniał się - podobnie jak w drugim spotkaniu w Rzeszowie - Bartosz Janeczek.
Wicemistrzowie Polski wygrali zasłużenie. Podkreślali to ich rywale, którzy jednak zgłosili
oficjalny...protest przeciwko sędziowskim błędom. Przy stanie 17-19 w II secie arbitrzy uznali, że po ataku Wiśniewskiego piłka nie zmieściła się w boisku. Powtórki telewizyjne pokazały, iż nie mieli racji. Wcześniej sędziowie dopatrzyli się błędu u częstochowskich blokujących. - Wiem, że mecz nie zostanie powtórzony, bo to byłby precedens, ale coś z tym sędziowaniem trzeba zrobić - podkreślał rozczarowany przyjmujący gospodarzy Piotr Łuka.
(TSZ)