Polscy siatkarze pokonali Hiszpanię 3-2 (18-25, 25-20, 25-18, 23-25, 17-15) w pierwszym meczu drugiej fazy mistrzostw Europy w Turcji. Są już niemal pewni miejsca w półfinale imprezy, bo wciąż pozostają niepokonani. I siatkarzy, i rzesze kibiców dzisiejszy mecz kosztował mnóstwo nerwów.
Polska - Hiszpania 3-2 (18-25, 25-20, 25-18, 23-25, 17-15)
POLSKA: Zagumny, Gruszka, Pliński, Ruciak, Możdżonek, Gacek (libero) oraz Bąkiewicz, Bartman, Woicki, Jarosz, Nowakowski.
HISZPANIA: M. A. Falasca, Garcia-Torres, I. Rodriguez, Noda, G. Falasca, Salas Lobato (libero) oraz F. J. Rodriguez, Barcala, Palharinim Hernan
Sędziowali: Dejan Jovanović (Serbia) i Philippe Schuermann (Liechtenstein).
Tuż przed mistrzostwami Europy obie drużyny spotkały się w Łodzi podczas memoriału Huberta Wagnera, wtedy polscy siatkarze pewnie pokonali broniących w Turcji tytułu zdobytego przed dwoma laty Hiszpanów. Ale stawka dzisiejszego meczu w Izmirze była zdecydowanie większa. Rozpoczynała się druga runda ME.
Biało-czerwoni, z Michałem Ruciakiem w podstawowej „6”, który zastąpił Michała Bąkiewicza, szybko objęli prowadzenie 4-0, lecz niedługo cieszyli się z tej przewagi. Blok ekipy prowadzonej przez słynnego trenera Julio Velasco zatrzymał ataki naszych zawodników i wynik uległ zasadniczej zmianie (7-11, 9-14, 11-16, 13-19). Daniel Castellani i jego podopieczni nie mogli znaleźć recepty na urozmaiconą grę Hiszpanów, Świeży impuls mieli wnieść Michał Bąkiewicz i Zbigniw Bartman (weszli za Bartosza Kurka i Ruciaka), lecz dużych strat nie udało się odrobić.
W drugim secie pozostał na boisku Bąkiewicz. To dzięki niemu Polacy wyrównali na 5-5, każda akcja miała jednak duże znaczenie, bo żaden z zespołów nie chciał ustąpić pola. Z trochę innej perspektywy musieliśmy spojrzeć na sukcesy naszych reprezentantów w pierwszej fazie ME, gdy odnieśli trzy zwycięstwa, a dwa z nich, po 3-1, nad Francją i Niemcami zostały zaliczone w kolejnej części turnieju.
W trudnych chwilach ciężar gry wziął na siebie Piotr Gruszka. To jego zbicia dały wiarę w odzyskanie skuteczności (22-17, 24-19).
Twardy, wyrównany bój – z lekkim wskazaniem na naszych graczy (8-6) - trwał nadal - w III secie. Kosztowny mógł być każdy błąd. I znów Gruszce oraz Bąkiewiczowi nie zadrżały ręce w przełomowym momencie, wybrańcy Castellaniego świetnie spisywali się w końcówce (21-16). Ataki, sprytne zagrania z wykorzystaniem doskonałych warunków fizycznych Marcina Możdżonka, blok - to wszystko złożyło się na świetny rezultat trzeciej odsłony.
Zachowując pełną koncentrację, Polacy starali się panować nad sytuacją w czwartej partii (10-7). Niestety, stracili kilka punktów w jednym ustawieniu (14-14, 16-15). To potęgowało emocje. Dużo dobrego wnieśli do gry Hiszpanów zmiennicy: Juan Carlos Barcala i Marlon Rafael Palharini (16-20). Na podobną reakcję Jakuba Jarosza liczył Castellani i przez chwilę wydawało się, że był to strzał w dziesiątkę (20-22), ale Sergio Noda wywalczył setbola (21-24) i mimo usilnych starań Polacy musieli uznać wyższość rywali,
O końcowym wyniku rozstrzygnął dopiero piąty set. Nową jakość w ataku miał wprowadzić Jarosz, ale szybko ustąpił miejsca Gruszce. Za to Hiszpanie świetnie wykorzystywali środek siatki (3-5). Atmosfera stała się niezwykle gorąca (7-7, 7-8). Po skutecznym bloku Polaków (10-9) o przerwę poprosił Velasco. Gdy pomylił się Bąkiewicz było 12-12. Po chwili 12-13 i czas wziął z kolei Castellani, Pierwszego meczbola (13-14) wykonał Miguel Angel Falasca. Blokiem zatrzymany został Israel Rodriguez, następny blok - Możdżonka – oznaczał meczbola dla Polaków (15-14). Ogromnej szansy na zwycięstwo już nie wypuścili, a bohaterem ostatnich akcji był Gruszka. Biało-czerwoni wygrali tie-break 17-15, a całe spotkanie 3-2.
Aktualizacja 19:04
Sas