Na szczycie Makroligi: Remis Wisły
Wisła Kraków - BKS Lublin 2-2 (1-1)
1-0 Wójcik 8
1-1 Gładosz 28
1-2 Olszewski 53
2-2 Handzlik 75
Mecz odbył się na boisku Zwierzynieckiego.
WISŁA: Mateusz Zając - Michniak, Skrobowski, Ryś (70 Martyniak), Janur - Bolek, Kuźba, Kolanko, Mateusz Zając (50 Przesławski) - Handzlik, Wójcik.
BKS LUBLIN: Żuber - Wiech, Kowalczyk, Łaska, Sosnowski, Olszewski, Zagórski, Popiołek, Pomarański, Gładosz, J. Sołdecki.
W meczu na szczycie Ligi Makroregionalnej Juniorów Młodszych Wisła zremisowała z BKS Lublin 2-2.
Zaczęło się bardzo obiecująco dla krakowian, którzy wygrali poprzednie swoje trzy spotkania. Wójcik dostał prostopadłe podanie od Kuźby i wykorzystał sytuację "sam na sam". Goście wyrównali z karnego podyktowanego za faul Janura, jedenastkę wykonał Gładosz. Po przerwie lublinianie objęli prowadzenie. Po wrzutce z lewej strony ze stałego fragmentu dwóch obrońców wiślackich minęło się z piłką, w efekcie niepilnowany Olszewski trafił do siatki. Biała Gwiazda doszła na 2-2 na 5 minut przed końcem. Handzlik chyba zamierzał podawać, ale wyszedł z tego strzał z ok. 35 m. Golkiper BKS-u popełnił błąd, źle obliczył lot piłki, która wpadła mu "za kołnierz" do bramki.
- Zagraliśmy dopiero pierwszy raz na boisku trawiastym, które w dodatku pozostawiało sporo do życzenia, więc trochę czasu nam zajęło, by się do tych warunków przyzwyczaić. Goście grali prostą piłkę, a sytuacje bramkowe mieli i oni i my. Dla nas między innymi dwa razy szansy nie wykorzystał Wójcik, a raz Zając. Dobrze wprowadza się do drużyny trampkarz Handzlik, który strzelił dziś gola. Z przebiegu gry remis jest sprawiedliwy - podsumował Jacek Matyja, trener juniorów Wisły.
ST (+BKS)