Po fatalnym początku rundy wiosennej piłkarze Rudnika pokonując dotychczasowego lidera z Rzeszotar dali sygnał, że nadal będą się liczyć w walce o awans. Mimo że więcej z gry mieli goście, to miejscowi zdobyli dwa gole na wagę trzech punktów.
A klasa myślenicka: LKS Rudnik - Tempo Rzeszotary 2-0 (1-0)
1-0 Piotr Chmielik 25
2-0 Piotr Chmielik 55
Sędziował Piotr Nowak. Bez kartek. Widzów 150.
RUDNIK: T. Dynur - Marek, Piątek. M. Dynur, Gancarczyk - Piwowarczyk (46 Cebula), Listwan, Szlachetka, Klimczyk - Filipek (65 Gogola), Chmielik (89 Cięciel).
TEMPO: M. Kotaś - Malinowski, Gągol, Kozioł, Przetocki - Kornio (65 Miśkiewicz), Ł. Kotaś, Matoga, Tylek - Staśko (60 Podsiadło), Bitka (68 Lasek).
Pierwsi przed szansą stanęli goście, a wybornej sytuacji nie wykorzystał Bitka. Będąc sam przed bramkarzem na 10. metrze strzelił zbyt lekko wprost w ręce bramkarza Rudnika. Kilka minut później po dośrodkowaniu z boku boiska przez Klimczyka fatalnie zachował się bramkarz Tempa M. Kotaś, który nie opanował łatwej piłki i w konsekwencji Piotrowi Chmielikowi pozostało z bliska strzelić do pustej bramki.
Druga połowa była bardziej ciekawa. Druga bramka padła ponownie po rzucie wolnym z bocznej strefy boiska. Bierną postawę obrońców Tempa wykorzystał znów Piotr Chmielik, który strzałem głową z 5 m podwyższył wynik meczu. Po chwili wzdłuż bramki uderzył Filipek. W odpowiedzi po akcji Tylka z piłką na 7. metrze minął się wbiegający Bitka, a zamykający akcję Kornio fatalnie przestrzelił. Tempo próbowało gry kombinacyjnej, a Rudnik nastawił się na szybkie kontry. Po jednej z nich wzdłuż bramki uderzył Cebula. W 69. minucie kąśliwie z wolnego strzelił Podsiadło, ale T. Dynur był na posterunku. Minutę później nieznacznie nad poprzeczką uderzył Tylek. W 79. minucie Podsiadło dośrodkował z prawej strony na dalszy słupek, Lasek zgrał głową do środka, a nadbiegający Miśkiewicz huknął tuż nad poprzeczkę. Jeszcze w końcówce ładnie z powietrza uderzył Ł. Kotaś, ale T. Dynur wybił futbolówkę spod poprzeczki. W ostatniej akcji meczu rezerwowy Gogola strzelał lewą nogą, ale po raz kolejny piłka przeleciała wzdłuż bramki.
TR/B