To już czwarty mecz V-ligowego Orła Myślenice w tym roku kalendarzowym i trzecie zwycięstwo - podopieczni trenera Pawła Karasia w przełożonym z soboty na środę meczu kontrolnym pokonali A-klasową Wróblowiankę Wróblowice 4-2.
Orzeł Myślenice - Wróblowianka Wróblowice 4-2 (2-1)
0-1 Jantura 2
1-1 Żuławiński 15
2-1 Żuławiński 25
3-1 Ślusarz 51
3-2 Jantura 63
4-2 Święch 82
ORZEŁ: Pajka (Jończyk) - Cichoń, Sroka (Mikołajczyk), Ostrowski, Bzdek (Nawieśniak) - Kraus (Karpeta), B. Łętocha (Ł. Święch), Mistarz (Łacny), Ślusarz, Lesiński - Żuławiński (Leśniak).
Lepiej rozpoczęli podopieczni trenera Pawła Matery, bo już w 2. minucie błąd w wyprowadzeniu piłki popełniła defensywa Orła, a kapitalnym strzałem ze skraja pola karnego popisał się Jantura, umieszczając piłkę w samym okienku bramki strzeżonej przez Pajkę.
Orłowcy szybko odpowiedzieli dwoma trafieniami Żuławińskiego. Najpierw prostopadle do napastnika Orła zagrał B. Łętocha, a ten zwiódł dwóch defensorów i w sytuacji sam na sam trafił do siatki. Akcję na 2-1 zainicjował Lesiński, który kapitalnie dośrodkował z lewej strony, a Żuławińskiemu pozostało tylko dołożyć nogę na czwartym metrze i skierować futbolówkę do siatki.
Bliski swojego debiutanckiego gola w pierwszej drużynie był także Kraus, lecz w sytuacji sam na sam ograł bramkarza i z ostrego kąta minimalnie chybił. Wróblowianka również miała swoje sytuacje, ale Pajka udanie interweniował, broniąc najpierw strzał w krótki róg, a następnie techniczny strzał z 16 metrów.
W drugiej połowie rozmiary prowadzenia powiększył Ślusarz, którego trafienie było ozdobą tego meczu. Żuławiński odegrał klepkę do Ostrowskiego, ten piętką wyłożył piłkę Ślusarzowi, który bez zastanowienia huknął z woleja, a piłka zatrzepotała w siatce wpadając w okienko bramki.
Następnie bramkę kontaktową zdobyli gracze Wróblowianki. Sam na sam z Jończykiem znalazł się Jantura i płaskim strzałem zdobył swojego drugiego gola. Goście mieli jeszcze kilka innych sytuacji, ale Jończyk nie dał się pokonać w dwóch sytuacjach, a raz uratował go Nawieśniak, wybijając piłkę z linii bramkowej.
To mogła być kluczowa sytuacja dla końcowego wyniku, bo zawodnik Wróblowianki miał przed sobą pustą bramkę, a strzelił zbyt lekko i zamiast 3-3 było 4-2, bo chwilę później po kontrataku wynik ustalił Święch, wykorzystując prostopadłe podanie Łacnego.
www.orzelmyslenice.pl