„Brązowi” zaprzepaścili dziś okazję do zapewnienia sobie całkowitego bezpieczeństwa podczas finiszowej rozgrywki II ligi. Po serii koszmarnych błędów popełnianych pod własną bramką „Garbarze” przegrali na własnym terenie z Pogonią Siedlce. I była to porażka tyle jak najbardziej zasłużona, co na własne życzenie.
Garbarnia Kraków - Pogoń Siedlce 3-5 (1-2)
1-0 Haxhijaj 4
1-1 Rodak 11
1-2 Wójcik 43
1-3 Kwiatkowski 52
1-4 Dziubiński 54
2-4 Broź 77
2-5 Dziubiński 85
3-5 Broź 90
Sędziowali: Jacek Lis oraz Robert Boruta i Tomasz Mośko (Śląski ZPN). Żółte kartki: Uwakwe, Wajda - Guzek, Ekwueme, Nowak. Widzów 250.
GARBARNIA: Widawski - Ryś, Haxhijaj, Pluta, Fedoruk, Abdalla (46 Byrski), Wajda (60 Kalemba), Metz, Uwakwe, Broź, Kalicki (60 Talaga).
POGOŃ: Budzikur - Nowak, Augustyniak, Guzek, Kosiec, Kwiatkowski, Rodak, Stromecki (74 Dołubizna), Dziubiński (88 Kaszubowski), Wójcik (75 Dzienis), Starek (65 Ekwueme).
Wprawdzie zaraz po inauguracyjnym gwizdku Stromecki dał z rzutu wolnego zatrudnienie Widawskiemu, ale to Garbarnia bardzo szybko objęła prowadzenie. Korner został wywalczony przez Brozia, Metz dośrodkował spod chorągiewki, a Haxhijaj celnie „główkował” blisko słupka. Ta zaliczka została jednak rychło zmarnotrawiona. Widawski sparował uderzenie Wójcika na rzut rożny, po którym zupełnie bez opieki został pozostawiony Rodak, choć stał w najbliższej odległości od bramki. No i stało się…
W dalszej fazie pierwszej połowy niewątpliwie groźniejsze były akcje Pogoni, która dzięki dużej agresywności uzyskała przewagę w środku pola. Bliski powodzenia był Starek, w 31. minucie „setkę” zmarnował Dziubiński. W 40. minucie efektownie strzelał w górny róg Wójcik, parada Widawskiego również była przedniej klasy. Po kornerze Widawski znów wystąpił w roli ratownika. Pogoń jednak i tak była za chwilę na plusie. W całkowicie zbyteczną zabawę z piłką wdał się Pluta, konsekwencją sprezentowanej okazji dla Pogoni był doskonały strzał Wójcika. Wprawdzie z ostrego kąta, ale tak, aby piłka po odbiciu się od poprzeczki wpadła do siatki.
Limit prezentów wszak nie został wyczerpany. Wprawdzie kolejny błąd Pluty pierwotnie naprawił Haxhijaj, lecz za moment - zamiast wyekspediowania piłki - sam ją stracił. Przyziemny strzał Kwiatkowskiego zaskoczył golkipera Garbarni. Jakby nieszczęść w kolorze „bronze” było mało, koszmar trwał. Kilkadziesiąt sekund później pozwolono Dziubińskiemu na swobodne podwyższenie wyniku. Niebawem obok celu uderzał Kosiec.
W 77. minucie Kalemba dalekim crossem stworzył szansę dla Brozia, który optymalnie przymierzył z woleja. Dosłownie za moment mógł nastąpić moment zwrotny, bo w doskonałym położeniu znalazł się Metz. Budzikur zdołał jednak sparować strzał oddawany prawą nogą, co w akurat w przypadku Metza stanowiło okoliczność niesprzyjającą. W środkowej strefie boiska Ekwueme zdecydowanie przesadził z ostrością ataku wobec Byrskiego. Rezerwowy Pogoni wprawdzie został ukarany żółtą kartką, ale Garbarnia musiała przez kilka minut grać w liczebnym osłabieniu.
Już w pełnym składzie osobowym „Garbarze” stracili gola nr 5, bo nową zabawę Pluty w pobliżu własnego przedpolu zakończył nieuchronnie Dziubiński. A tuż przed zakończeniem zawodów Metz ładnie zagrał prostopadle do Brozia i ten znów nienagannie spisał się w roli najskuteczniejszego snajpera grupy wschodniej.
Wyższość Pogoni - bezdyskusyjna. Żadnego „ale” nie ma również wobec oczywistości, że na tyłach Garbarni wydarzyła się dziś jedna wielka katastrofa.
JC