Przebój Wolbrom pokonał w wyjazdowym meczu GKS Jastrzębie 4-2! To pierwsze zwycięstwo wolbromian od sierpnia! W pierwszej rundzie także pokonali jastrzębian i teraz zrównując się z nimi punktami, przy lepszym bilansie bezpośrednich meczów opuścili na ich rzecz ostatnie miejsce w tabeli.
GKS Jastrzębie - Przebój Wolbrom 2-4 (2-1)
1-0 Janeczek 5
2-0 Łaciok 25
2-1 Szwarga 33 (samobójcza)
2-2 Duda 59
2-3 Lickiewicz 69
2-4 Lickiewicz 90
Sędziował Wojciech Sawa (Lublin). Żółte kartki: Łaciok, Chrabąszcz - Jurczyk, Duda. Widzów 300.
GKS: Sławik – Szwarga, Wawrzyczek, Staniek, Kostecki – Chrabąszcz, Copik (79 Gill), Kukulski, Hajczuk (69 Miły) Łaciok, Janeczek (81 Świerzyński).
PRZEBÓJ: Palczewski – Siedlarz, Tomasz Szczepanik, Jurczyk, Paweł Szczepanik – Guja, Duda, Dudziński (90 Górski), Żmudka (67 Lickiewicz) – Kuta (76 Derejczyk), Rak.
Po pierwszych 25 minutach GKS prowadził 2-0, wykorzystał w tym czasie dość proste błędy rywali. W 5. minucie po centrze Wawrzyczka strzelał na bramkę Kostecki, Palczewski wybił piłkę, ale nie mógł nic poradzić na dobitkę Janeczka. W drugiej bramkowej akcji również wzięli udział Kostecki z Łaciokiem. Pierwszy podawał, a drugi strzałem w długi róg podwyższył wynik.
- Wydawało się, że ciężko się na będzie podnieść, ale gol dla nas z 34 minuty, przy którym Szwarga zaliczył samobójcze trafienie to był sygnał, że możemy powalczyć – mówi Orłowski. Przebój wychodził z kontrą. Kuta z prawego narożnika dośrodkował piłkę w kierunku pola karnego, obrońca GKS-u szturchnął ją głową, całkowicie myląc stojącego przy drugim słupku Sławika.
Po kilkunastu pierwszych minutach walki bez groźniejszych sytuacji w drugiej połowie, Przebój niespodziewanie dla rywali zdobył drugiego gola. Duda przejął piłkę zbyt krótko wybitą przez Hajczuka i strzałem z kilku metrów posłał do bramki. Prawdziwa konsternacja zapanowała na stadionie w Jastrzębiu w 69. minucie. Wprowadzony chwilę wcześniej Lickiewicz przejął piłkę i płaskim strzałem w długi róg pokonał bramkarza gospodarzy. - Uderzył naprawdę znakomicie, ale potem mieliśmy sporo szczęścia – przyznaje Orłowski.
A to dlatego, że Łaciok z 5 metrów główkował w słupek, a przy dobitce znakomicie interweniował Palczewski, który był bardzo pewnym punktem zespołu w całym meczu. W końcówce wybronił jeszcze dwa strzały Wawrzyczka. W doliczonym czasie wynik ustalił drugim trafieniem Lickiewicz, w sytuacji sam na sam pokonując Sławika.
- Rywale w drugiej połowie grali właściwie z pominięciem drugiej linii – długą piłką od obrońców. Nasza przewaga polegała na tym, że graliśmy trzema formacjami: obroną, pomocą i atakiem – zauważa trener Przeboju. – Będziemy chcieli powalczyć o pełną pulę także w środę w meczu przeciwko Sokołowi, żeby mieć trochę spokojniejszą zimę.
MAS