W sparingowym meczu rozegranym w Zawadzie koło Nowego Sącza I-ligowa Sandecja pokonała Garbarnię 4-0. Dla obu zespołów był to ostatni sparing przed startem rozgrywek.
Sandecja Nowy Sącz - Garbarnia Kraków 4-0 (3-0)
1-0 Wiśniewski 3
2-0 Majkowski 10
3-0 Majkowski 28
4-0 Gawęcki 74
SANDECJA, I połowa: Różalski - Makuch, Froehlich, Midzierski, Woźniak - Majkowski, Gawęcki, Szczepański, Trochim, Niechciał - Wiśniewski; II połowa: Bieszczad - Fechner, Zlatohlavý, JFroehlich (80 Zinyak), Woźniak - Majkowski (80 Leśniak), Gawęcki (80 Wilk), Petrán, Burkhardt, Kosiorowski - Aleksander.
GARBARNIA: Jękot (46 Żylski) - Stokłosa, Piechówka, Barabasz, Byrski - Chodźko (80 Szewczyk), Kalemba (50 Kozieł), Sepioł (75 Zelek), Iwan, Leszczak (75 Kalicki) - Praciak.
Pierwsza połowa to duża przewaga Sandecji, szybko potwierdzona sprytnie strzelonym golem. Jego autorem był w 4 min spotkania Bartosz Wiśniewski, który dołożył tylko nogę do centry z lewej strony boiska. Druga i trzecia bramka to zasługa Kamila Majkowskiego, który w 10 min przeprowadził rajd prawą stroną i zdobył bramkę z okolicy narożnika pola karnego, a następnie w 28 min wykończył akcję zespołową.
Goście z Krakowa w pierwszej połowie praktycznie nie zagrozili bramce Mariusza Różalskiego, a na przerwę mogli schodzić z jeszcze większym bagażem. Zdecydowanie lepiej radzili sobie po przerwie, kilkakrotnie musiał interweniować bramkarz Sandecji, ale goli nie zdobyli. Wynik podwyższył natomiast Gawęcki, który przejął piłkę na połowie rywala i w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza.
- Trzeba teraz mocno pilnować, żebyśmy nie uwierzyli, że jest z nami tak dobrze, bo liga będzie zupełnie inna - przestrzegał po sparingu trener Sandecji Robert Moskal.
ST/sandecja.org