„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników.
Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie!
Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Niespodzianka w Brzesku - niemal zdegradowana Puszcza Niepołomice urwała Okocimskiemu Brzesko punkt, co kosztowało go stratę pierwszego miejsca w tabeli II ligi. Brzeszczanie wciąż mają dość bezpieczną przewagę nad resztą zespołów, które rywalizują z nimi o awans.
Przez prawie całą pierwszą połowę nie było widać, że jedna z drużyn walczy o awans, a druga o utrzymanie. Goście zagęścili środek i gospodarze nie umieli sobie z tym fantem poradzić. Okocimski rozgrywał jedno ze słabszych spotkań w tej rundzie i dopiero pod koniec I połowy trzykrotnie spowodował zagrożenie pod bramką Puszczy.
W 39. minucie Szymonik podał do Wojcieszyńskiego, a ten z czystej pozycji, tyle że z kąta strzelił na bramkę. Kwedyczenko zdołał wybić futbolówkę na rzut rożny. Trzy minuty później znów miał okazję się wykazać po tym jak Pawłowicz uderzył mocno z 25 m; kozłującą piłkę golkiper zespołu z Niepołomic znów wyekspediował poza linię końcową. Tuż przed przerwą prawą stroną przedarł się Rupa, zagrał wzdłuż bramki, ale Smółkę uprzedził Lewiński i gospodarze po raz kolejny zarobili tylko korner.
Po przerwie mecz stał się żywszy, głównie za sprawą Okocimskiego. Piłkarze z Brzeska chcieli, ale im nie wychodziło... Niezłą szansę miał w 58. minucie Trznadel, który dostał piłkę od Pawłowicza, lecz z 15 m uderzył zbyt słabo, by bramkarz tego strzału nie obronił.
W 72. minucie Puszcza miała jedyną w meczu, ale za to znakomitą okazję! Po błędzie obrony, głównie Polichta, który na 35. metrze minął się z piłką, w jej posiadanie wszedł Papież, lecz mając przed sobą tylko bramkarza uderzył z 13-14 m obok słupka...
Cztery minuty później swoją najlepszą sytuację miał z kolei Okocimski. Po rzucie rożnym, w swoim pierwszym kontakcie z piłką Głaz strzelił z ostrego kąta dość mocno w "krótki" róg, ale Kwedyczenko, cudem, intuicyjnie, obronił. Jeszcze w doliczonym czasie Rupa uderzył z ok. 25 m, ale minimalnie chybił.
Mecz stał na słabym poziomie, z czym zgodzili się obaj trenerzy.
Krzysztof Łętocha (Okocimski): - Jestem zawiedziony grą swoich podopiecznych, może wciąż nie doszli do siebie po niespodziewanej porażce w Sokółce. Nie było dziś płynnej gry, ani dokładnych podań, zbyt dużo było piłek z pominięciem drugiej linii. Rywale byli dobrze zorganizowani taktycznie i nie mogliśmy sobie z nimi poradzić. Punkt to zawsze punkt, może okazać się ważny w końcowym rozrachunku. Powinien już wrócić po kontuzji Czerwiński, a po pauzie za kartki Wawryka. Mam nadzieję, że w ostatnich trzech meczach zawodnicy zaprezentują się profesjonalnie, bo podobno są profesjonalistami.
Dariusz Wójtowicz (Puszcza): - Przed meczem mówiłem zawodnikom, że jedna sytuacja może zadecydować o zwycięstwie. I rzeczywiście tak mogło się zdarzyć. Szkoda, że jej nie wykorzystał Papież. Cieszę się z tego, że dziś nie było widać różnicy między pierwszym a przedostatnim zespołem w tabeli. Tak ustawiłem swoich podopiecznych, by nie pozwalali Okocimskiemu rozwijać ataków. Cieszę się z punktu, choć on nam nic nie daje. Mimo to życzę Okocimskiemu awansu, bo nań zasługuje.