Jeśli nieskory do komplementów trener Bruk-Betu Marcin Jałocha mówi, że jego zespół rozegrał zagrał najlepszy mecz w sezonie, to rzeczywiście musiało się wydarzyć w Otwocku coś niecodziennego. Bruk-Bet wygrał ze Startem 2-0.
Start Otwock - Bruk-Bet Nieciecza 0-2 (0-2)
0-1 Szczoczarz 40
0-2 Prokop 43
Sędziował Rafał Sawicki (Tarnobrzeg). Żółta kartka - Cygnar. Widzów 400.
START: Bułka - Bobrowski (65 Herman), Karaś, Szwed, Nowotka - Kęska, Warszawski (57 Wocial), Mazurkiewicz, Stańczuk (46 Okafon Agu) - Luke Uzoma, Sobótka (57 Endzelm).
BRUK-BET: Baran - Ogórek, Jacek (60 Kleinschmidt), Czarny, Zontek - Fedoruk, Prokop, Cygnar, Szałęga - Smółka (82 Ryguła), Szczoczarz.
– Jadąc tam postanowiliśmy sobie, że dość już porażek z zespołami z czołówki tabeli. Ponieśliśmy takie z Kolejarzem i Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, a w Otwocku miało być inaczej. Po dwóch ostatnich meczach, w których głupio straciliśmy punkty, chcieliśmy wywalczyć zwycięstwo. Cieszę się, że się to udało. To był najlepszy mecz zespołu w tym sezonie, w 100 procentach zrealizował założenia taktyczne, wykazał się ogromną dojrzałością – podkreśla Jałocha, który ograł swojego dawnego kolegę z boiska Dariusz Dźwigałę, trenera Startu. - Ale się nie obraził - śmieje się szkoleniowiec Bruk-Betu. - Sam przyznawał, że jego zespołowi lepiej się gra na wyjazdach, na lepszych boiskach niż to potwornie nierówne w Otwocku, gdzie piłka skacze piłkarzom po odbiciu od murawy po pachy...
Jego pomysł na pokonanie Startu był przewrotny: – Chodziło o to, by sprowokować rywala do otwartej gry. I tak było, przez pierwsze 15 minut mogło się wydawać, że Start dominuje, ale im dłużej trwała gra tym bardziej przejmowaliśmy nad nią kontrolę. Nie chcieliśmy pozwolić rywalowi na grę z kontry, bo w takiej najlepiej się czuje.
W bardzo ważnym momencie, w końcówce pierwszej połowy, Bruk-Bet zadał decydujące ciosy. W 40. minucie Zontek zacentrował na długi słupek, Smółka zgrał piłkę Szczoczarzowi, a ten z bliska posłał ją do siatki. Trzy minuty później goście wyszli z akcją z własnej połowy, Smółka zagrał do Prokopa, ten uderzył, piłka jeszcze otarła się o jednego z piłkarzy Startu i znów znalazła się w bramce.
- Graliśmy potem konsekwentnie w defensywie, mieliśmy opanować środek boiska i zmuszać rywala do gry długimi podaniami, tak było i nic z tego dla Startu nie wynikało – mówi Jałocha.
Niecieczanie mieli jeszcze szanse podwyższyć wynik. W dobrej sytuacji byli Smółka ze Szczoczarzem. – Ale patrzyli sobie w oczy zastanawiając się kto ma wyjść do akcji jeden na jeden i szansa przepadła. Jeszcze jedną miał Szałęga, w sytuacji sam na sam strzelił obok bramki – mówi Marcin Jałocha.
Trener Startu Dariusz Dźwigała komplementował zespół kolegi z boiska: - Nie mieliśmy z Bruk-Betem żadnych szans, dla mnie to murowany kandydat do awansu.
MAS