Janusz Białek i Jerzy Kowalik to pierwsi kandydaci na następcę Jarosława Araszkiewicza na stanowisku trenera I-ligowego Kolejarza Stróże. Szkoleniowiec, który właśnie wywalczył z zespołem awans, rozstaje się ze Stróżami.
- Powodem są sprawy prywatne, o których nie chciałbym mówić - informuje Araszkiewicz. Tego, czy zostanie w Stróżach nie był pewien zaraz po tym jak wywalczył awans. Wprawdzie dokonał sztuki, o którą w Stróżach bez powodzenia starali się inni trenerzy, ale poznał też wszystkie uroki pracy tam. Sprawdził się jednak, podobnie jak w Sandecji, jako szkoleniowiec radzący sobie z presją i umiejący osiągać postawione cele. Przypomnijmy, że z Sandecją znalazł się w II lidze, z Kolejarzem w I.
Co się stało po sukcesie w Stróżach, że Araszkiewicz odchodzi? Sam trener nie chce o tym mówić. Nieoficjalnie wiemy, że jego wizja I-ligowej drużyny różniła się od tej, którą miał zarząd klubu. Różnice dotyczyły nawet pojedynczych nazwisk zawodników, którzy mieliby zostać w zespole, a których nie widział w nim już Araszkiewicz. Wśród doradców zarządu Kolejarza znaleźli się tymczasem związani z piłkarzami menedżerowie, a na takie sterowanie - jak słyszymy od osoby blisko związanej z klubem - Araszkiewicz nie chciał się zgodzić.
- Mogę powiedzieć tylko, że do Stróż już nie wrócę - zarzeka się szkoleniowiec.
Giełda nazwisk jego następców już ruszyła - wymieniani są na niej już Janusz Białek, ostatnio pracujący ze Stalą Stalowa Wola, która właśnie spadła z I ligi, a także Jerzy Kowalik, znany z pracy w Kmicie Zabierzów, z którym awansował do II ligi (aktualnej I), a później z Polonią Warszawa i Zagłębiem Sosnowiec. Ostatnio przymierzany był do roli asystenta Henryka Kasperczaka w Wiśle, to stanowisko zajął jednak Kazimierz Moskal.
Na pewno lista kandydatów na trenera Kolejarza jeszcze urośnie.
MAS