„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników.
Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie!
Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Bruk-Bet nie jest już liderem! VIDEO2010-04-21 19:02:00
Długa przerwa w rozgrywkach nie poprawiła sytuacji Bruk-Betu Nieciecza. Po wyjazdowej porażce 0-1 z OKS-em Olsztyn stracił długo utrzymywaną pozycję lidera grupy wschodniej II ligi na rzecz Kolejarza Stróże. Czy to będzie oznaczać zdecydowane ruchy kierownictwa klubu?
OKS miał się za co rewanżować, w pierwszej rundzie przegrał w Niecieczy aż 1-6. U siebie wygrał skromniej, ale co to ma za znaczenie, skoro punktowo 1-0 jest warte tyle samo co 6-1. Bruk-Bet przegrał trzeci mecz z rzędu, po raz kolejny nie zdobył bramki. Trener Marcin Jałocha ma o czym dumać...
Bruk-Bet czeka nie tylko na pierwszy punkt wiosną, ale nawet na pierwszą bramkę. To trudna psychologicznie sytuacja. Od dawna w takiej zespół Jałochy nie był. Przecież w ostatnich latach kroczył w górę piłkarskiej hierarchii, a siła ofensywna była wręcz jego znakiem rozpoznawczym. Na chwilę coś się w tym mechanizmie zacięło. - To kolejny mecz, w którym nie zdobywamy punktów, nie strzelamy bramki, ale ją tracimy - żałował w Olsztynie Jałocha. - Dzisiaj graliśmy bardzo niedokładnie, nie potrafiliśmy wymienić trzech, czterech podań. Uważam, że mecz był na remis i gospodarze przy takim wyniku też nie mogliby narzekać.
Pewnie, że by nie narzekali, ale skoro los dał im więcej przyjęli to z dużą ulgą, tym bardziej, że to zwycięstwo jest pierwszym od października na ich boisku.
Bruk-Bet przeważał w pierwszej połowie, we znaki obrońcom dawał się zwłaszcza Trafarski, ale dobrze w bramce OKS-u spisywał się Iwanowski. Radził sobie z uderzeniami Metza, Prokopa z wolnego czy Fedoruka.
Co nie udawało się gościom, wyszło gospodarzom. W 70 min Jacek sfaulował w polu karnym Miłkowskiego, rzut karny wykorzystał Głowacki. Gospodarze oczekiwali nawet więcej gwizdków oznajmiających rzut karne: - Szkoda, że sędzia się nie wykazał odwagą, bo Podhorodecki dwukrotnie był faulowany w polu karnym, należały nam się kolejne karne - oceniał Zbigniew Kieżun, trener OKS-u Olsztyn. - Graliśmy z trudnym rywalem i jesteśmy bardzo zadowoleni z wygranej. Mam nadzieję, że to będzie początek naszego regularnego zdobywania punktów.
ST/stomil.osztyn.pl
Zobacz jak Bruk-Bet stracił bramkę (za www.stomil.olsztyn.pl)