- Sędzia zawalił mecz, dając drugą żółtą kartkę Bojleviciowi w takim momencie. Wisła miała takich fauli pełno, szczególnie Wilk. Uważam, że gdybyśmy grali w całym składzie, bylibyśmy w stanie zremisować - wypalił niespodziewanie po meczu z Wisłą kapitan Cracovii Arkadiusz Radomski.
Zrzucać 100 procent winy na sędziego to chyba nie jest sprawiedliwe - dopytywał się jeden z dziennikarzy. - Ale zrzucić winę trzeba, bo zawalił mecz tym swoim zachowaniem - upierał się Radomski.
Przyznał jednak, że porażka z Wisłą tylko przelała czarę goryczy. - Decydujący dla naszych losów był mecz z Widzewem, Powinniśmy wygrać, a tylko zremisowaliśmy. Po sobotnim zwycięstwie Lechii wiedzieliśmy, że będzie trudno.
Radomski nie zgodził się, że o losie Cracovii zdecydowały trzy pierwsze mecze rundy wiosennej, w których u siebie zremisowała z Lechią i Jagiellonią i przegrała z Zagłębiem. - Początek nie był znakomity, ale było jeszcze sporo meczów, więc myślę, że ten początek nie zadecydował, choć grało się po nim ciężko.
Plan na derby był dla Pasów jasny: - Chcieliśmy grać bardzo ofensywnie, tak jak przez pierwszy kwadrans. Bramka Meliksona trochę odjęła nam skrzydeł. A potem w osłabieniu było ciężej, ale próbowaliśmy. Saidi miał dobrą okazję...
Kapitan Pasów twierdzi, że nie zastanawiał się jeszcze nad przyszłością. - Czy mogę grać w I lidze? Nie mam pojęcia, nie zastanawiałem się nad tym. Jeszcze mamy dwa mecze do zegrania, zagramy na maksimum możliwości.
DARO