W 30. kolejce piłkarskiej ekstraklasy Wisła Kraków tylko zremisowała z Zagłębiem Lubin 1-1, a żeby awansować do finałowej ósemki musiała wygrać...
Wisła Kraków – Zagłębie Lubin 1-1 (1-0)
1-0 Rafał Boguski 11
1-1 Michal Papadopulos 68
Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz). Żółte kartki: Wolski, Popovic, Głowacki - Starzyński, Polacek, Todorovski, Luis Carlos. Widzów 23 079.
WISŁA: Miśkiewicz - Jovic, Głowacki, Guzmics, Sadlok - Wolski, Popovic - Boguski (77 Bałaszow), Małecki - Drzazga (61 Crivellaro), Ondrasek.
ZAGŁĘBIE: Polacek - Todorovski, Jach, Dąbrowski, Cotra - Papadopulos (82 K. Piątek), Kubicki, Ł. Piątek, Janoszka (80 Janus) - Starzyński - - Woźniak (60 Luis Carlos).
Mimo wielu prób i strzałów, krakowianie zdobyli tylko jedną bramkę, której autorem był Rafał Boguski. Niestety, w drugiej połowie strzałem głową wyrównał Michal Papadopulos, co pozbawiło wiślaków miejsca w górnej ósemce.
Trener Dariusz Wdowczyk musiał dokonać przed meczem jednej zmiany. W miejsce kontuzjowanego na rozgrzewce Pawła Brożka pojawił się Krzysztof Drzazga.
To, na co czekali licznie zgromadzeni sympatycy Białej Gwiazdy, stało się w 11. minucie. Piłkę na lewej flance odebrał Patryk Małecki, po czym miękko zacentrował na przedpole bramki Miedziowych. Doskonałym nabiegiem na piłkę popisał się Rafał Boguski, który uprzedził interweniujących Jacha i Polacka, po czym piętą skierował futbolówkę wprost do siatki.
Pod wiślacką bramką groźnie zrobiło się w 29. minucie, kiedy z rzutu wolnego centrował Filip Starzyński. Po dośrodkowaniu reprezentacyjnego pomocnika żaden z jego kolegów nie doszedł do piłki, a ta tylko nieznacznie minęła lewy słupek bramki Miśkiewicza.
Riposta gospodarzy mogła być zabójcza. Najpierw Polacka lobem próbował zaskoczyć Sadlok, a chwilę później po szybko rozegranym stałym fragmencie gry z boku boiska znalazł się Małecki, którego wrzutkę z trudem sparował Polacek. Piłka spadła na 6. metr, lecz nie zdołał do niej dopaść żaden z krakowian.
W 37. minucie sędzia Stefański nie uznał drugiej bramki zdobytej przez Boguskiego. Maciej Sadlok z całym impetem wpadł w pole karne, po czym oddał strzał. Piłka nieco zeszła mu z nogi, lecz dopadł do niej Boguski, który wślizgiem skierował ją do siatki. Arbiter boczny w tej sytuacji dopatrzył się jednak spalonego i Wisła nadal prowadziła tylko jednym golem.
Druga część meczu zaczęła się bardzo podobnie do pierwszej. Podopieczni Dariusza Wdowczyka rzucili się do ataku, ale najpierw uderzenie Jovicia zblokował Cotra, a następnie strzał Popovicia z ok 25. metrów bez problemów złapał Polacek.
Pierwsza okazja Zagłębia w drugiej połowie przyniosła wyrównanie. Po wrzutce Starzyńskiego z najbliższej odległości główkował Papadopulos. Miśkiewicz był bez szans.
Miedziowi po zdobyciu bramki zaczęli przeważać, a w grę wiślaków powoli wkradała się panika. Bliski podwyższenia rezultatu był Starzyński, jednak w ostatniej chwili jego strzał zablokował Głowacki. Od tego momentu do głosu zaczęła dochodzić Biała Gwiazda. W 78. minucie po indywidualnej szarży groźnie uderzał aktywny Małecki, lecz Polacek sparował piłkę na róg. Chwilę później Ondrasek główkował z 5 metrów, a piłka mijała już Polacka, gdy w niesamowity sposób z linii bramkowej wyekspediował ją Dąbrowski.
Kilkanaście sekund później to Małecki był bliski zdobycia gola. Po doskonałym woleju piłka poszybowała minimalnie nad poprzeczką. W odpowiedzi po kontrze Zagłębia groźnie uderzał wprowadzony chwilę wcześniej Krzysztof Piątek, lecz futbolówka nieznacznie minęła bramkę.
W 85. minucie Bałaszowowi zabrakło tylko kilku centymetrów, by ubiec interweniującego bramkarza lubinian. Po świetnej dwójkowej akcji z Wolskim mogło się zrobić 2-1.
Do drugiej połowy doliczone zostały cztery minuty. Ostatnie próby Wiślaków nie przyniosły jednak skutku. Mimo pięknej walki, Wiśle nie udało się pokonać Zagłębia.
Jakub Pobożniak (Biuro Prasowe Wisły Kraków SA)
wisla.krakow.pl