W Niecieczy sensacja. Beniaminek pokonał kandydata na mistrza Legię i to aż 3-0!
25. kolejka ekstraklasy: Termalica Bruk-Bet Nieciecza - Legia Warszawa 3-0 (1-0)
1-0 Wojciech Kędziora 36
2-0 Patrik Misak 52
3-0 Dawid Plizga 90+3
Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń). Żółta kartka: Misak (TBB). Widzów 4595.
TBB: Pilarz - Ziajka, Stano, Putiwcew, Jarecki - Babiarz (58 Markowski), Pleva - Plizga, Misak (81 Foszmańczyk), Juhar - Kędziora (77 Bratanovic).
LEGIA: Malarz - Jędrzejczyk (79 Masłowski), Pazdan, Lewczuk, Hlousek - Jodłowiec, Brzyski - Guilherme (57 Prijovic), Duda, Kucharczyk - Nikolic.
- Jestem zaskoczony rozmiarami zwycięstwa, ale wierzyłem w chłopaków. Zagraliśmy mądrze, blisko siebie. Drużyna stanowiła kolektyw, to był klucz do sukcesu. Legia była wprawdzie stroną dominującą, lecz nasza determinacja i odrobina szczęścia sprawiły, że sensacja stała się faktem - powiedział Piotr Mandrysz, trener Termaliki Bruk-Betu.
Gospodarze, z racji siły przeciwnika, zagrali inaczej. Mniej operowali piłkę, a bardziej skupili się na destrukcji i pilnowaniu "tyłów", wyprowadzając od czasu do czasu bardzoe groźne - jak się okazało - kontry.
Legioniści od początku zaatakowali. W 5. minucie bliski powodzenia był Duda, który przymierzył z prawej strony z woleja w "długi" róg, a piłka otarła się o słupek. W 22. minucie efektowny strzał oddał z linii szesnastki Nikolic i trafił w poprzeczkę, a Dudzie nie udała się dobitka.
W 35. minucie nieoczekiwanie gospodarze objęli prowadzenie. Pleva wybił futbolówkę z własnej połowy, wystartował do niej Kędziora, ale szybszy był Pazdan. W zespole warszawskim nastąpił jednak błąd komunikacji. Malarz niepotrzebnie wybiegł przed pole karne, Pazdan chyba tego nie zauważył, bo zagrał do niego głową. Trafił w stopę, a odbitą piłkę przejął Kędziora i doholował do pustej bramki! - Cieszę się, że piłka mnie szuka... - skwitował w przerwie tę niebywałą sytuację.
Niedługo po przerwie było już 2-0, przy biernej postawie defensywy stołecznej. Pleva zacentrował z prawej strony, a Misak z woleja pokonał bramkarza.
Goście mogli zdobyć kontaktowego gola w 65. minucie. Świetną okazję miał Kucharczyk, ale jego strzał z czystej pozycji obronił nogami Pilarz.
Tymczasem w 71. minucie mogło być 3-0. Kolejny błąd popełnił Pazdan. Jego zbyt lekkie podanie do Malarza przechwycił Juhar, lecz przegrał pojedynek "sam na sam". Juhar miał następną szansę w 83. minucie, mając przed sobą tylko golkipera uderzył z 25 m, ale nad poprzeczką. Legioniści ripostowali kąśliwym strzałem Hlouska tuż obok "okienka".
W doliczonym czasie Plizga dobił drużynę lidera. Dostał prostopadłe podanie od Foszmańczyka i strzelił do siatki obok Malarza.
Statystycznie gospodarze ustępowali Legii zarówno w strzałach (9:19, w celnych 5:6), jak i w posiadaniu piłki (39:61%). Ale w futbolu zawsze liczą się gole...
ST