Jak zauważyli ligowi statystycy, Cracovia wygrała z Ruchem w Chorzowie po... 65 latach! 1 kwietnia 1951 Ogniwo MPK pokonało Unię 2-1 (tak nazywały się kluby w tamtym czasie), dziś Pasy zwyciężyły Niebieskich 3-2.
25. kolejka ekstraklasy: Ruch Chorzów - Cracovia 2-3 (2-1)
0-1 Erik Jendrisek 5
1-1 Kamil Mazek 24
2-1 Mariusz Stępiński 38
2-2 Mateusz Cetnarski 59
2-3 Damian Dąbrowski 61
Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Żółte kartki: Zejdler, Polczak, Vestenicky (Cracovia). Widzów 6701.
RUCH: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki, Koj, Oleksy - Surma (82 Efir), Lipski - Mazek, Iwański (89 Hanzel), Zieńczuk (73 Moneta) - Stępiński.
CRACOVIA: Sandomierski - Deleu, Wołąkiewicz, Polczak, Zejdler (34 Budziński) - Cetnarski (86 Wdowiak), Dąbrowski - Wójcicki, Kapustka, Diabang (69 Vestenicky) - Jendrisek.
Zaczęło się dla krakowian znakomicie. Po rzucie rożnym lekko piłkę w stronę bramki odbił głową Diabang, Putnocky niepewnie interweniował, umożliwiając dobitkę Jendriskowi.
Ciąg dalszy I połowy do absolutna dominacja Ruchu. Ataki gospodarzy sunęły jeden za drugim. Już w 8. minucie powinien był wyrównać Stępiński, który jednak z czystej pozycji huknął wysoko nad bramką. W 21. minucie miał kolejną okazję, tym razem, po wrzutce z kornera, główkował w poprzeczkę. Za moment Lipski uderzył z 18 m, ale Sandomierski zdążył zareagować. Wkrótce było 1-1, tyle że z podwójnego spalonego, czego nie dostrzegli sędziowie. Najpierw na ofsajdzie był Iwański, a za chwilę adresat jego podania Mazek. Wbiegł w pole karne i celnie strzelił w "krótki" róg. Pięć minut później Zieńczuk przymierzył z wolnego z ok. 30 m w słupek. Starania chorzowian zakończyły się w końcu powodzeniem. Lipski rozprowadził kontrę, podał do wychodzącego na wolne pole Surmy, który wprawdzie przegrał pojedynek z golkiperem gości, ale odbitą futbolówkę Stępiński skierował do pustej bramki.
Zaraz po przerwie szybki Mazek po solowej akcji mógł podwyższyć na 3-1, lecz Sandomierski obronił strzał nogą. Gdy wydawało się, że Ruch kontroluje mecz, Cracovia zdobyła w odstępie dwóch minut dwa gole! Najpierw Cetnarski fantastycznym uderzeniem z prawej strony pola karnego w dalszy róg zaskoczył bramkarza, a następnie Dąbrowski dopadł do piłki zagranej głową przez Polczaka i z 12 m strzelił mocno i precyzyjnie do siatki.
Po tych dwóch ciosach gospodarze pozbierali się dopiero na ostatni kwadrans. Mieli nawet trzy okazje, ale ich nie wykorzystali. W 76. minucie Oleksy główkował obok słupka, za chwilę - po prostopadłym podaniu Iwańskiego - Moneta już mijał Sandomierskkiego, lecz ten wygarnął mu piłkę spod nóg. Wreszcie w ostatniej minucie do główki wyskoczył Stępiński, ale uderzył zbyt lekko, by sprawić kłopot bramkarzowi.
Cracovia obroniła zwycięstwo.
ST