W 24. kolejce ekstraklasy Wisła przegrała z Podbeskidziem 1-2. To dziewiąty z rzędu mecz Białej Gwiazdy bez zwycięstwa. Po tej porażce krakowianie spadli na przedostatnie miejsce w tabeli.
Wisła Kraków - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1-2 (1-0)
1-0 Zdenek Ondrasek 38
1-1 Mateusz Możdżeń 63 (karny)
1-2 Samuel Stefanik 80
Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Żółte kartki: Cywka, Sadlok - Sokołowski, Kowalski, Wierietiło. Widzów 10 057.
WISŁA: Miśkiewicz - Jovic, Uryga, Sadlok, Pietrzak - Popovic (84 Brożek), Cywka - Małecki (69 Boguski), Wolski, Bałaszow (83 Drzazga) - Ondrasek.
PODBESKIDZIE: Zubas - Sokołowski, Piacek, Baranowski, Wierietiło - Sloboda (57 Stefanik) - Kowalski (77 Tarnowski), Szczepaniak, Możdżeń, Chmiel - Demjan (69 Kato).
To była gra o dużą stawkę, bo zespoły zajmowały 14. i 15. miejsce w tabeli. Świadomi wagi spotkania wiślacy stali przed trudnym zadaniem, gdyż ze względu na żółte kartki pauzować musieli obaj środkowi obrońcy - Głowacki i Guzmics. Zastąpili ich Uryga i Sadlok. W drużynie zadebiutował poza tym Wolski.
I właśnie Wolski okazał się w I połowie pierwszoplanowym zawodnikiem Białej Gwiazdy. W 19. minucie przeprowadził solową akcję i o mały włos, a zdobyłby gola. Jego strzał z lewej strony w dalszy róg obronił jednak paradą Zubas.
Goście też byli groźni w ofensywie. W 27. minucie z czystej pozycji główkował Demjan, ale piłka trafiła w ręce Miśkiewicza. 11 minut później właśnie od golkipera krakowian rozpoczęła się bramkowa akcja. Po dalekim wykopie Wolski dograł do biegnącego obok Ondraska, a ten - mimo że przeszkadzali mu obrońcy - kopnął z kilkunastu metrów pod poprzeczkę. Po chwili mogło być 2-0. Piacek zbyt lekko podał do bramkarza, ten widząc nadbiegającego Ondraska odbił futbolówkę, która odbiła się od czeskiego napastnika i poszybowała nad poprzeczką. Piacek znalazł się w 43. minucie w polu karnym gospodarzy i w zamieszaniu był blisko wyrównania. Uderzył jednak anemicznie i Miśkiewicz zaliczył udaną interwencję.
Po przerwie Wisła szukała szansy na podwyższenie wyniku. W 59. minucie, po wrzutce Bałaszowa z wolnego, główkował w okolice lewego "okienka" Ondrasek, lecz Zubas pofrunął i wybił piłkę na korner. W 62. minucie, po centrze Popovica z rzutu rożnego, do główki wyskoczył Cywka, ale nieznacznie chybił.
Za moment bielszczanie dostali prezent. Sędzia uznał, że wrzucona z prawego skrzydła piłka uderzyła Pietrzaka w rękę, choć wiślacy protestowali twierdząc, że zawodnik został trafiony w bark. Z 11 m Możdżeń pewnie pokonał Miśkiewicza i było 1-1. Ten karny odmienił losy meczu. Goście uwierzyli w pełną zdobycz punktową. W 69. minucie w sytuacji "sam na sam" znalazł się Stefanik, lecz strzelił prosto w bramkarza. W 80. minucie dostał prostopadłe podanie od Tarnowskiego i już nie zmarnował okazji.
Krakowianie od straconej z karnego bramki już nie umieli skonstruować akcji, która przyniosłaby im powodzenie.
Najlepszy w zespole Podbeskidzia Mateusz Możdżeń powiedział po meczu: - Po 60 minutach Wisła opada z sił, tak nam mówił trener i to się potwierdziło...
ST