W 24. kolejce ekstraklasy Cracovia niespodziewanie przegrała z Zagłębiem Lubin 1-2, tym samym przerwana została passa krakowian 9 meczów bez porażki.
Cracovia - Zagłębie Lubin 1-2 (0-1)
0-1 Filip Starzyński 45+2 (karny)
1-1 Boubacar Diabang 54
1-2 Łukasz Janoszka 63
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa). Żółte kartki: Kapustka, Deleu, Zjawiński - Todorovski, Tosik, Woźniak, Kubicki. Widzów 8605.
CRACOVIA: Sandomierski - Deleu, Wołąkiewicz, Polczak, Zejdler - Budziński (46 Diabang), D. Dąbrowski - Wójcicki (73 Karaczanakow), Cetnarski, Kapustka (72 Zjawiński) - Jendrisek.
ZAGŁĘBIE: Polacek - Todorovski, Guldan, M. Dąbrowski, Tosik - Kubicki, Rakowski (59 Ł. Piątek) - Janoszka (76 Janus), Starzyński, Woźniak - K. Piątek (85 Papadopulos).
Trener gości Piotr Stokowiec rozpracował Cracovię i zaproponował swoim podopiecznym skuteczną taktykę. Zdobywca pierwszego gola dla Zagłębia Filip Starzyński mówił w przerwie: "Musimy nadal grać wysoko, bo Cracovia takiej gry nie lubi".
Agresywni, zdeterminowani lubinianie byli w I połowę lepszym zespołem, byli też bliżsi objęcia prowadzenia. W 19. minucie, po wrzutce z kornera, Tosik główkował obok prawego słupka. Kontra w 42. minucie omal nie zakończyła się golem. Ostatecznie K. Piątek uderzył z 12 m tuż obok bramki. W doliczonym czasie Rakowski podał z lewej flanki do K. Piątka (wydawało się, że był spalony?), ten sprytnie dał się sfaulować Polczakowi i wywalczył rzut karny. Starzyński strzelił pewnie i było 0-1.
W pierwszym kwadransie po przerwie Cracovia atakowała non stop. W 51. minucie od Jendriska trochę szybszy okazał się bramkarz, ale wkrótce gospodarze wyrównali. Diabang przeprowadził solową akcję, ciągnąc za sobą kilku obrońców, zdołał w pełnym biegu huknąć dołem z 16 m przy prawym słupku. W 59. minucie dobrą okazję miał Wójcicki, lecz mierząc z prawej strony w "długi" róg chybił.
Gdy wydawało się, że kwestią czasu jest drugi gol dla Pasów, gola zdobyło Zagłębie. Nie atakowany przez nikogo Janoszka podprowadził piłkę w okolice 20. metra, po czym mocno strzelił w lewy dolny róg, pokonując Sandomierskiego.
Widać było, że odcisnęło to piętno na krakowianach, bo choć wciąż walczyli o poprawę wyniku, to konkretnych, czystych sytuacji bramkowych już wypracować nie potrafili. Na domiar złego w 66. minucie skrzywdzony został przez sędziego Kapustka, który będąc popychany przez Tosika upadł i dostał żółtą kartkę za symulowanie faulu jaki faktycznie miał miejsce. Była jeszcze szansa na remis w 87. minucie, ale po "główce" Zjawińskiego futbolówka przeleciała obok lewego "okienka".
Statystycznie Pasy miały przewagę (62% posiadania piłki), oddały więcej strzałów (17:7), lecz tylko dwa były celne. Goście też zanotowali dwa celne uderzenia, zdobywając dwa gole... Przy takiej skuteczności oraz przy konsekwencji taktycznej i doskonałej organizacji w defensywie dało im to zwycięstwo.
W zespole gospodarzy zabrakło na lewej obronie kontuzjowanego Jaroszyńskiego, dlatego z konieczności zastąpił go Zejdler.
ST