Wisła Kraków łaknie punktów jak kania dżdżu, ale z Górnikiem Łęczna tylko zremisowała. To ósmy z rzędu mecz Białej Gwiazdy bez zwycięstwa...
23. kolejka ekstraklasy: Wisła Kraków - Górnik Łęczna 1-1 (1-0)
1-0 Wilde-Donald Guerrier 19
1-1 Krzysztof Danielewicz 76 (głową)
Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork). Żółte kartki: Głowacki (pauzuje w następnym meczu), Guzmics - Bogusławski. Widzów 9110.
WISŁA: Miśkiewicz - Jovic, Głowacki, Guzmics, Pietrzak - Guerrier (49 Małecki), Uryga, Cywka (85 Popovic), Bałaszow (82 Boguski) - Brożek, Ondrasek.
GÓRNIK: Bartkus - Mierzejewski, Pruchnik, Bozic, Jakubik - Bonin (56 Marquitos), Danielewicz, Bogusławski, Piesio - Pitry (87 Tymiński) - Świerczok.
Wiślacy bardzo potrzebują zwycięstw, by wydostać się ze strefy spadkowej. W pierwszej połowie realizowali ten plan z powodzeniem. W 16. minucie byli blisko objęcia prowadzenia, gdy po dośrodkowaniu Bałaszowa minimalnie chybił Ondrasek. Trzy minuty później było już 1-0. Po wrzutce Jovica, z bliska na wślizgu piłkę do siatki skierował Guerrier. Goście zagrozili tylko raz, w 42. minucie, kiedy Świerczok uderzył płasko, ale obok bramki.
Po przerwie Górnik, który nigdy w Krakowie nie zdobył punktu, szukał swojej szansy. W 64. minucie po "główce" Świerczoka Miśkiewicz paradą zażegnał niebezpieczeństwo. W 72. minucie mogło być jednak 2-0, ale po centrze Jovica Ondrasek główkował tuż obok lewego słupka. Więcej determinacji wykazali goście z Łęcznej. W 75. minucie Świerczok mierzył w "długi" róg, a trafił w słupek. Po chwili z prawego skrzydła zacentrował Mierzejewski, a niepilnowany Danielewicz z 6 m posłał piłkę głową pod poprzeczkę. 1-1. Pięć minut później Górnik miał kolejną okazję, Marquitos uderzył z wolnego z 20 m tuż obok spojenia słupka z poprzeczką.
Gospodarze chcieli zmienić wynik, lecz zabrakło już chyba sił i kreatywnej mocy. Statystycznie wychodziło na remis, bo wiślacy oddali mniej strzałów (11:19, celnych 3:3), ale mieli więcej z gry (51% posiadania piłki).
ST