W 15. kolejce piłkarskiej ekstraklasy Cracovia nie dała szans Śląskowi Wrocław wygrywając we mgle i smogu 4-1. Pasy zademonstrowały w I połowie koncertową grę.
Cracovia - Śląsk Wrocław 4-1 (4-0)
1-0 Erik Jendrisek 10 (głową)
2-0 Deniss Rakels 15
3-0 Mateusz Cetnarski 37
4-0 Erik Jendrisek 41
4-1 Michał Bartkowiak 52
Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Żółte kartki: Dąbrowski, Jaroszyński - Dankowski. Widzów 6438.
CRACOVIA: Sandomierski - Deleu, Polczak, Rymaniak, Jaroszyński - Dąbrowski, Budziński (62 Covilo) - Rakels, Cetnarski, Kapustka (68 Zjawiński) - Jendrisek (84 Wdowiak).
ŚLĄSK: Pawełek - Zieliński, Celeban, Pawelec, Dudu - Paixao, Kokoszka (46 Biliński), Hołota, Dankowski (73 Ostrowski) - Grajciar (46 Bartkowiak), Gecov.
Tak dobrze jak w I połowie Cracovia nie zagrała chyba jeszcze w tym sezonie! To była wspaniała, zespołowa, iście koncertowa gra! Gospodarzom nie przeszkadzała ani mgła, ani smog.
Przez krótki czas Pasy miały kłopoty z organizacją gry, ale już w 9. minucie wypracowały pierwszą okazję. Po strzale Rakelsa, dobijał z okolicy punktu karnego Cetnarski, lecz piłka otarła się o obrońcę i wyszła na róg. Za moment było 1-0. Cetnarski zacentrował z kornera, Polczak podbił futbolówkę głową, a akcję zakończył na dalszym słupku, również głową, Jendrisek trafiając z 2 m do siatki.
W 14. minucie Śląsk mógł wyrównać. Po rajdzie Dudu lewym skrzydłem nastąpiło podanie do środka na bliższy słupek, a Gecov z pierwszej piłki trafił w dalszy słupek.
Riposta krakowian była natychmiastowa. Zaczęło się od Dąbrowskiego, który kapitalnym, technicznym, prostopadłym podaniem uruchomił wychodzącego za obrońców Kapustkę, ten dograł z prawej strony do środka do Rakelsa, który przymierzył od prawego słupka do siatki na 2-0.
W końcówce I połowy podopieczni trenera Zielińskiego uwieńczyli swoją świetną postawę jeszcze dwoma golami. Najpierw Dąbrowski popisał się doskonałym podaniem, po którym Cetnarski znalazł się sam na sam z Pawełkiem, pokonując go precyzyjnym uderzeniem przy lewym słupku.
Kilka minut później Kapustka tak przyblokował na własnej połowie podanie rywala, że piłka od razu dotarła do Jendriska, który zakręcił Celebanem, po czym z 18 m strzelił do bramki przy lewym słupku.
Po przerwie gospodarze tylko na samym początku starali się utrzymać tempo i styl gry z pierwszych 45 minut. Z lewej strony pola karnego próbowali zaskoczyć Pawełka Kapustka i Cetnarski.
Wkrótce jednak, dzięki wejściu Bartkowiaka i Bilińskiego, to goście przejęli inicjatywę, zdobywając w 52. minucie bramkę. Była to indywidualna zasługa Bartkowiaka, z którym nie poradzili sobie obrońcy, umożliwiając mu oddanie celnego strzału z 17 m.
Wrocławianie usiłowali pójść za ciosem. W 56. minucie, po uderzeniu Bilińskiego byłoby 4-2, gdyby nie świetna interwencja Sandomierskiego. Dwie minuty później idealną szansę miał Bartkowiak, który stojąc sam przed bramkę główkował tuż obok słupka.
Wkrótce piłkarze Cracovii wzięli się w garść i już nie dopuszczali rywali do takich sytuacji, ale sami też ich nie stwarzali pod bramką wrocławską. Przy pewnym prowadzeniu 4-1, jak to się mówi, spadł poziom koncentracji...
ST