Wisła zremisowała z Ruchem Chorzów 0-0 i po 14 kolejkach piłkarskiej ekstraklasy jest wciąż niepokonana u siebie. To już trzeci kolejny bezbramkowy rezultat Białej Gwiazdy w Krakowie.
Wisła Kraków - Ruch Chorzów 0-0
Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Żółte kartki: Burliga - Szyndrowski, Grodzicki. Widzów 13850.
WISŁA: Cierzniak - Jovic, Głowacki, Sadlok, Burliga - Mączyński (90+3 Cywka), Popovic (40 Uryga) - Boguski, Jankowski, Guerrier (78 Crivellaro) - Brożek.
RUCH: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki, Cichocki, Szyndrowski - Surma, Iwański - Mazek (90+3 Podgórski), Lipski, Zieńczuk - Stępiński.
W I połowie wiślacy mieli dużą przewagę, ale nie umieli rozmontować szczelnej defensywy niebieskich. W 22. minucie niezłą okazję miał Boguski, lecz z 10 m, z prawej strony pola karnego, uderzył za wysoko. Z kolei w zamieszaniu pod bramką gości w 44. minucie główkował Uryga, jego strzał zablokował jednak obrońca.
W tej części gry gospodarze oddali zaledwie 4 strzały, ale ani jednego celnego. Chorzowianie w tej statystyce zanotowali dwa zera...
Zaraz po przerwie Ruch próbował zaatakować. W 51. minucie dobre podanie na dobieg dostał Stępiński, w starciu w polu karnym z atakującym go Głowackim przewrócił się. Przekroczenia przepisów nie było.
Pierwszy celny strzał w tym meczu oddali krakowianie (a konkretnie Sadlok) w 58. minucie, Putnocky nie miał jednak kłopotu z obroną. Minutę później z ok. 30 m w "okienko" przymierzył Mączyński, golkiper gości musiał wykazać się kunsztem.
W 61. minucie podopieczni trenera Moskala mieli bodaj najlepszą szansę. Brożek przerzucił piłkę z lewej strony na prawo, w sytuacji "sam na sam" tuż spoza narożnika "piątki" Boguski uderzył po "długim", lecz nieznacznie spudłował. W 67. minucie bliski powodzenia był Guerrier, który strzelił nad prawym górnym rogiem bramki.
Niebiescy odnotowali pierwsze i jedyne trafienie w tzw. światło bramki w 72. minucie, gdy z wolnego z boku boiska Zieńczuk próbował zaskoczyć Cierzniaka. Ten jednak wypiąstkował futbolówkę. W 79. minucie kąśliwie uderzył Stępiński, minimalnie niecelnie, lecz dla pewności bramkarz Wisły odbił piłkę na rzut rożny.
W końcówce wiślacy pchali się nadal w ataku środkiem zamiast wykorzystywać skrzydła. Brakowało w kluczowych momentach szybkości, ostatniego podania. 65 procent posiadania piłki nie przełożyło się na zwycięstwo.
st