Szósty mecz w piłkarskiej ekstraklasie i piąty remis krakowskiej Wisły, tym razem 1-1 z Pogonią w Szczecinie. Oba zespoły są nadal niepokonane w tym sezonie.
Pogoń Szczecin - Wisła Kraków 1-1 (0-1)
0-1 Rafael Crivellaro 18 (karny)
1-1 Adam Frączczak 81 (karny)
Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork). Żółte kartki: Frączczak, Zwoliński - Crivellaro, Guzmics, Guerrier, Głowacki. Widzów 8897.
POGOŃ: Kudła - Frączczak, Czerwiński, Matras, Nunes - Murawski, Lewandowski 46 Murayama) - Danielak (46 Przybecki), Akahoshi (73 Obst), Małecki - Zwoliński.
WISŁA: Cierzniak - Jovic, Głowacki, Guzmics, Burliga - Uryga, Mączyński - Guerrier (90+2 Marszalik), Crivellaro (60 Brożek), Boguski (73 Cywka) - Jankowski.
Pogoń na początku groźnie atakowała, zwłaszcza skrzydłami, ale tylko raz była blisko zdobycia gola. Ofensywny obrońca Frączczak uderzył z prawej strony po "długim" minimalnie pudłując.
W 17. minucie Guerrier został sfaulowany w polu karnym przez Murawskiego i za chwilę Wisła objęła prowadzenie. Jedenastkę pewnie wykonał Brazylijczyk Crivellaro. Goście mieli jeszcze jedną dobrą okazję, gdy w 31. minucie główkował Guerrier. Bramkarz zdołał jednak obronić strzał zmierzający pod poprzeczkę.
Po przerwie, w 52. minucie, wiślacy mogli podwyższyć. Boguski dograł do wychodzącego na wolne pole Jankowskiego, lecz ten na piątym metrze spóźnił się do piłki. Dwie minuty później szansę mieli gospodarze - Murayama z dobrej pozycji, z 12 m, strzelił jednak nad poprzeczką.
Od 64. minuty Pogoń grała bez trenera. Czesław Michniewicz został odesłany przez arbitra na trybuny.
Obie drużyny atakowały na przemian. W 67. minucie skontrowali krakowianie. Mączyński dostał futbolówkę od Brożka, ale uderzył zza szesnastki niecelnie. Miejscowi odpowiedzieli w 71. minucie. Wydawało się, że kończący piękną akcję Murawski trafi nieuchronnie z 12 m do siatki, ale Cierzniak w kapitalnym stylu wybił piłkę lewą ręką na korner.
W 75. minucie Wisła wyszła z kontrą 3 na 1, rozegrała ją jednak nieudolnie i Brożek nawet nie oddał strzału.Zamiast 0-2 wkrótce było 1-1. Burliga bezsensownie zahaczył w polu karnym Przybeckiego, który nie miał szans na stworzenie jakiegokolwiek zagrożenia. Karnego na wyrównującego gola zamienił Frączczak.
W końcówce Biała Gwiazda zerwała się do ataku, w kilku obiecujących akcjach zabrakło jednak ostatniego podania.
Remis sprawiedliwy, szkoda jednak, że wiślacy znów na finiszu stracili dorobek, na który pracowali przez cały mecz...
ST