Dorota Gburczyk, koszykarka Wisły Can-Pack, podczas sobotniego meczu ekstraklasy z Odrą Brzeg doznała koszmarnego złamania nosa z przemieszczeniem. Po ciosie od Brittany Denson upadła na parkiet, opuszczała halę na noszach pogotowia ratunkowego. Niedzielne wieści ze szpitala, do którego trafiła zawodniczka, napawają lekkim optymizmem.


Dorota Gburczyk jeszcze przed fatalnym starciem, obok Brittany Denson
W drugiej kwarcie przy stanie 25-19 Denson zdzieliła ciosem w twarz koszykarkę Wisły. Kapitan "Białej Gwiazdy" padła na parkiet, zasłoniła twarz rękami. Potrzebna była interwencja pogotowia ratunkowego, Gburczyk została zabrana do szpitala.
- Jesteśmy przeciwni takiemu bandytyzmowi i takiej agresji jak w tej sytuacji - mówił po meczu generalny menedżer Wisły Can-Pack Piotr Dunin-Suligostowski. - U Doroty nastąpiło zatrzymanie oddechu i akcji serca, sytuacja była bardzo poważna. Nie ma urazów wewnętrznych głowy, natomiast nastąpiło bardzo skomplikowane złamanie nosa z przemieszczeniami kości. Czeka ją bardzo poważna operacja i trudny powrót do zdrowia. Koszykówka staje się coraz twardszą grą, ale będziemy walczyć z niesportowymi zachowaniami. Nie chciał wypowiadać uwag pod adresem prowadzących zawody, ale oświadczył, że sędziowie nie powinni dopuszczać do takich sytuacji. - Gdyby takie zagrania wynikające z boiskowej wojny, a nie sportowej walki, były wychwytywane szybciej i ukracane przez sędziów, nie dochodziłoby do takich zdarzeń - podkreślał.
Wiadomość o stanie zdrowia kapitan krakowskiej drużyny wywołała spore poruszenie w ekipie przyjezdnych. - Bardzo nam przykro. Mamy nadzieję, że nie dojdzie w przyszłości do podobnych wypadków - skomentował trener Odry, Jarosław Zyskowski.
Sytuacją zdruzgotane były koleżanki Gburczyk z drużyny. W ciągu następnych minut po incydencie Odra zdobyła 17 punktów przy tylko dwóch Wisły. Krakowianki zdołały się jednak zmobilizować i wygrały 83-66. Zwycięstwo dedykowały swojej kapitan.
W niedzielny poranek pojawiła się nadzieja, iż Dorota Gburczyk spędzi święta Bożego Narodzenia w domu, a zapowiadana operacja nie będzie konieczna. Opiekujący się zawodniczką w szpitalu lekarze stwierdzili wstrząśnienie mózgu. Decyzja o długości hospitalizacji zostanie podjęta po szczegółowych badaniach.
Robert Błaszczyk
Aktualizacja 20.12 12:35