Czy czuję się bohaterem? Akurat strzeliłem bramkę, ale cała drużyna zasługuje na pochwały, bo przegrywaliśmy 0-1, byliśmy w trudnej sytuacji, a umieliśmy odmienić losy meczu - mówił po meczu z Ruchem Piotr Brożek. Obrońca Wisły godnie zastąpił brata napastnika. Zaliczył też asystę przy trafieniu Marcelo.
- Zdarzyła się taka sytuacja, że poszedłem za akcją i akurat się udało. Bardzo dobrze Patryk Małecki mi zgrał i wystarczyło tylko dołożyć nogę - mówił skromnie o okolicznościach zdobycia ważnej, bo wyrównującej bramki.
Wisła ruszyła do szturmu zaraz po tym jak Andrzej Niedzielan strzelił jej bramkę. - Wtedy pokazaliśmy charakter. Tego brakowało w meczach z Legią i Cracovią, gdzie przegrywaliśmy i nie potrafiliśmy zmienić losów spotkania. W meczu z Ruchem było tak, że poszliśmy za ciosem i wygraliśmy - mówił Brożek.
W tym pójściu za ciosem Brożek miał duży udział. To po jego idealnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego Marcelo podwyższył prowadzenie. - Powiedziałem Marcelo, że będę uderzał na długi słupek, żeby wchodził tam i akurat piłka trafiła go w głowę - opisywał akcję obrońców Piotr Brożek.
Podkreślił, że zespół zachował siły do końca meczu, wtedy zdobył trzeciego gola: - Mogę ze swojej strony powiedzieć, że czułem się dobrze. Byłem przygotowany na walkę przez 90 minut. U mnie to było widać i u innych zawodników też.
Brożek cieszył się z przebiegu całej kolejki, po której Wisła znów ma przewagę nad resztą ekstraklasowej stawki: - Akurat tak się zdarzyło, że w tej kolejce nasi najgroźniejsi konkurenci pogubili punkty. Został nam mecz u siebie z Zagłębiem Lubin i musimy go wygrać, żeby mieć spokojną zimę. W piątek gramy, szkoda, że bez kibiców, ale w tym sezonie i tak jest ich mało, więc myślę, że to nie będzie taka duża przeszkoda. Lepiej nam idzie na wyjeździe niż u siebie, ale myślę, że jak będzie nowy stadion, to będziemy grać dobrze i u siebie, i na wyjazdach.
DARO
Czytaj także: