- Stęsknił się Pan za drużyną?
- Bardzo! Dużo było tego lata wolnego, za dużo. Buntuję się przeciwko 2-3-miesięcznym wakacjom, ale niewiele mogę zrobić. To problem nie tylko polskiej siatkówki. A przecież technikę należy nieustannie doskonalić. System szkolenia pozostawia wiele do życzenia. Za mały nacisk kładzie się np. na indywidualne zajęcia z siatkarzami.
- W Polsce mówimy: czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.
- Właśnie. Jest praktycznie niemożliwe, by dwudziestolatka oduczyć złych nawyków. Przeprowadziłem niedawno zajęcia z młodymi siatkarzami Resovii, dziennikarze pytają, który z nich rokuje nadzieje. Odpowiadam, że ci chłopcy muszą pracować dzień i noc, dzień i noc...Na szczęście w klubie dostrzegamy potrzebę zmian. Wkrótce dojdzie do spotkania wszystkich trenerów. Zastanowimy się, jak usprawnić naszą pracę.
- Asseco Resovia też będzie się nieco inaczej przygotowywać do sezonu.
- Swoich metod aż tak bardzo nie zmienię, ale jednak kilka niespodzianek przyszykowałem. Największą nowością będzie zatrudnienie Giovanniego Miale, specjalisty od przygotowania fizycznego. Nie trzeba go rekomendować. Wystarczy, że powiem, iż pracuje z reprezentacją Italii. Jego obecność bardzo mi pomoże. Będę mógł się skupić wyłącznie na zagrywkach, technice i taktyce.
- W pierwszym sezonie swojej pracy w Rzeszowie doprowadził Pan Asseco Resovię do srebrnego medalu mistrzostw Polski i awansował z nią do Ligi Mistrzów. Pora zatem powalczyć o złoto...
- Czekałem na to pytanie (śmiech). Jestem człowiekiem ambitnym i w nadchodzącym sezonie też chcemy zagrać w finale. Ale mistrzostwa Polski nie obiecam. Tym bardziej, że Skra jest jeszcze mocniejsza. W tym klubie nie dochodzi do kadrowych rewolucji, zawodnicy doskonale się rozumieją. W tym właśnie upatrywałbym dominacji Skry.
- Przed sezonem sporo się mówiło o gwiazdach, jakie miały zawitać do Rzeszowa. Przyjechali reprezentanci Białorusi i rozgrywający z Brazylii, ale to nie są zawodnicy z pierwszych stron gazet.
- Myśli pan, że nie chciałbym mieć w drużynie Miljkovica, Grbica czy Dante Amarala, bo chyba takie nazwiska pojawiały się w prasie? Sęk w tym, że Resovię na takich siatkarzy nie stać. Rozmawiałem z kilkoma znanymi zawodnikami, ale od rozmowy do podpisania umowy daleko. A swoją drogą, dziwię się, że w Polsce kibice tak słabo znają Rafaela Redwitza czy Aleha Akhrema. To naprawdę wartościowi siatkarze, mający za sobą grę w renomowanych klubach i silnych ligach.