Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > Mundial 2026
Z DOMIESZKĄ RETRO (61), Mundial z Krakowa (6)2026-07-14 15:09:00

Kto ma patent na monopol bohatera?


Znów zapanowała moda na Beatlesów, zwłaszcza na jeden z kawałków niezapomnianych chłopców z Liverpoolu. Otóż coraz częściej i chętniej bywa odkurzane „Hey Jude”, ale już bez wiodącego wokalu Paula McCartneya. Bohater naszych czasów zwie się Jude Bellingham, to jemu zbiorowo dedykuje się hit z cudownych lat 60. Nie da się ukryć, że najnowsza wersja też jest urokliwa. Bellingham gra na mundialu rewelacyjnie, choć przecież nie tylko on dźwiga olbrzymi ciężar i jeszcze większą odpowiedzialność. Przecież jeszcze wczoraj na ustach wszystkich, zresztą jak najbardziej słusznie, był Harry Kane.


Teraz Harry znalazł się w cieniu Jude’a, lecz tak de facto nie ma to większego znaczenia. Już jutro ta sytuacja może się zmienić, albo nawet wrócić do punktu wyjścia. Istotą angielskiej sprawy jest bowiem mentalność traktowana w kategoriach zbiorowych. Wyspiarze ewidentnie są zjednoczeni, znów posiłkując się Beatlesami intonują „Come Together”, cały czas idą razem. Nie ulega kwestii, że bez tego solidarnego poczucia wspólnoty celów o wyrzuceniu za burtę Norwegii nie byłoby mowy. Imponuje przy tym, mimo zrozumiale olbrzymiej euforii, trzeźwość spojrzenia na wygraną sprawę. W pierwszej kolejności robi to selekcjoner, Thomas Tuchel. I mówi bez ogródek o wcale niemałych słabościach oraz tonie szczęścia, które zwłaszcza podczas drugiej połowy towarzyszyło Albionowi.


Istotnie tak było. Anulowany gol Torbjørna Heggema po kornerze, którego trzeba było powtarzać… Poprzeczka ratująca Jordana Pickforda po strzale głową Fredrika Aursnesa… A jeszcze przed pauzą - kto wie czy nie w momencie, który mógł być najważniejszy dla losów spotkania - wręcz „popisowe” zmarnowanie przez Alexandra Sørlotha przewagi liczebnej w układzie „2 na 1”… Gdzie aż prosiło się podanie do idealnie ustawionego Erlinga Haalanda, albo zdecydowanie szybsze niż to miało miejsce oddanie strzału przez napastnika Atletico Madryt… Bez kompletnie zbędnej zwłoki.


Anglia przeżyła te nadzwyczaj ciężkie chwile dzięki fartowi, nadzwyczajnej determinacji, ale również dlatego, że przy linii autowej ma Tuchela. On mi od dawna imponuje, choć rzecznicy poprawności futbolowej od razu podniosą zarzut, zresztą jak najbardziej słusznie, że Thomas ma trudny charakter. No i co z tego, skoro na jego decyzjach Anglia nie traci, tylko ewidentnie zyskuje?


Na Miami Gardens dał w decydującej fazie szansę dla wcześniej niezbyt przekonującego Djeda Spence’a, kto inny mógł przewidzieć, że spisze się zdumiewająco aż tak dobrze? A kto inny jak nie Tuchel dałby po ledwie trzech kwadransach czas na odpoczynek dla Declana Rice’a, postaci absolutnie kluczowej w reprezentacji? Tylko, że akurat nie w meczu z Norwegami…


Jeśli zderzamy postawę Tuchela z Garethem Southgate, kolosalna różnica polega na tym, że w przeciwieństwie do poprzednika Thomas się nie boi rozwiązań radykalnych. I jakoś trafia w środek tarczy. Bo to po prostu umie, choć i pomyli się prędzej czy później. Może nawet już w środę…


Norwegów żal mi ogromnie. Pokazali się z doskonałej strony, unaocznili nawet ślepcom, że wcześniejsze i dubeltowe odprawienie z kwitkiem Włochów w eliminacjach było żadnym przypadkiem. Teraz, m.in. z powodu „afery kablowej”, mogą czuć się skrzywdzeni, opinie na ten temat są rozmaite. Z dramatycznego boju z Anglią płyną różne nauki, zresztą o uniwersalnym zastosowaniu. Jedna z nich jest taka, iż nikt nie ma patentu na monopol bohatera.


U rywali Kane oddał palmę pierwszeństwa Bellinghamowi, ale przecież to Harry w każdej chwili może wrócić jako „number one”. U podopiecznych Ståle Solbakkena z kolei zupełnie inne role niż z Brazylią przypadły bohaterom tamtego spotkania. Ørjan Nyland kilkakrotnie i dosłownie w cudowny sposób ratował wtedy Norwegię, teraz ma na koncie ewidentny błąd. Ten przy strzale Morgana Rogersa, próba łapania piłki zamiast jej sparowania nie zawsze bywa opłacalna. A wszędobylski Bellingham wiedział co z tym jakże kosztownym prezentem zrobić.


Haaland? Erling i tak jest cudowny, choć tym razem akurat nie on rozdał najważniejsze karty. Autentyczny gigant prawie na każdą okazję teraz po prostu nie był w stanie dać więcej. Był kompletnie wypruty z sił i energii, totalnie wyczerpany. To jednoznacznie określa jak piekielnie ciężki, dla każdego, był ten niesamowity mecz. Nawet dla takiego tytana jak Haaland. Mimo to, po nieudanym epilogu, umiał zachować klasę, pozwolić, aby na twarzy zagościł uśmiech do przeciwnika, choć w głowie kłębiły się różne myśli. Dał temu wyraz w pomeczowym komentarzu udzielonym norweskiej telewizji, gdzie wyraził zdziwienie, iż odepchnięcie przez niego Elliota Andersona zostało potraktowane za faul. No i gol na 2-1 dla Norwegów nie został uznany.


Tu się z Erlingiem akurat nie zgadzam, ale nie o to chodzi. Bowiem problem jest znacznie szerszej natury. Świat futbolu od dawna ma kłopot, którego wcześniej nie znał. To nagminne używanie rąk przy stałych fragmentach, zwłaszcza kornerach. Przekształcenie walki o piłkę w obrębie „16”, a szczególnie w polu bramkowym, w siłaczkę na każdym kroku. Wspomniane praktyki absolutnie powinny być zakazane. Naprawdę warto w interesie futbolu przypomnieć sobie, albo uzmysłowić jak to drzewiej bywało. Teraz, przy regularnych przepychankach, pozostaje uznaniowa interpretacja sędziowska.


A od tego do awantur i oczywistej niezgodności zeznań tylko krok. Niestety, meritum piłkarskich sporów dotyczy innych dyscyplin. Jeszcze chwila, a zamiast o zapasach zaczniemy rozmawiać o sumo…


JERZY CIERPIATKA


wybrzezw_norwegia29062026_19aaa.jpg



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty