Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > Mundial 2026
Z DOMIESZKĄ RETRO (60), Mundial z Krakowa (5)2026-07-10 11:12:00

Żelaźni kandydaci do Nobla


Coś mi się tak wydaje, że idealnym barometrem nastrojów Argentyny jest twarz Diego Simeone. Już podczas meczu z Cabo Verde zdradzała głęboki niepokój, ale przez długie minuty dramatycznego boju z Egiptem była na niej wypisana trwoga. Jak wiadomo mistrzów świata uratował cud, choć nie każdy uwierzy w wiodącą rolę zjawisk nadprzyrodzonych. W Kairze wręcz wietrzą spisek, głosów wtórujących temu przekonaniu jest multum. Uwaga ogniskuje się na osobie François Letexiera. Francuskiego arbitra, który ponoć uczynił wszystko i jeszcze trochę, aby Lionel Messi i spółka pozostali w grze.


Sam, również w mundialowych okolicznościach, wcale nierzadko i wiele edycji podnosiłem larum na sędziowskie przekręty. Przykład najświeższy niby idealnie pasuje do tej parszywej układanki, stanowi jeszcze jedno ogniwo czegoś, z czym nie wolno się pogodzić. A jednak ani myślę dołączać do zmasowanego ataku na Francuza. Raz, że to świetny sędzia. A, co ważniejsze, cholernie ciężki mecz poprowadził sprawiedliwie. Co piszę przy pełnej świadomości, że za chwilę i mnie się oberwie. Cóż, bywa…


Na początek ważna informacja. Bywają mecze, podczas których zmieniam sympatię w zależności od rozwoju wydarzeń. Zderzenie Argentyny z Egiptem śledziłem zrazu z neutralnej pozycji, ale nie trwało to długo. Z każdą chwilą rosła sympatia dla podopiecznych Hossama Hassana, spowodowana najpierw ich długo perfekcyjną sztuką obronną, aż doszły do tego czyste zachwyty nad umiejętnością wyprowadzania zabójczych kontrataków. Więc coraz mocniej trzymałem kciuki nie za Argentyną. Za Egiptem. Niestety odpadł, bo w końcu nie wytrzymał istnej nawałnicy Latynosów. Ale w życiu nie pójdę tropem, że Letexier dokonał przekrętu.


Bo domniemane karne już w przedłużonym czasie meczu nie powinny być podyktowane. Ani po szarży Mohameda Salaha, ani za lekkie przytrzymanie za koszulkę rywala przez Alexisa Mac Allistera. Ale największe gromy rzucano za Letexiera za anulowanie gola strzelonego przez Mostafę Ziko na 2-0. Że faul na Lissandro Martinezie miał miejsce grubo wcześniej, a na dodatek kilkadziesiąt metrów dalej. Zapomina się przy tym o drobnym „detalu”. Że faul na Martinezie i posłanie piłki do siatki przez Ziko miały miejsce w tej samej akcji. Że Letexier nie zauważył faulu? Mógł nie zauważyć. Ale od tego miał VAR, który dostarczył ewidentnego dowodu, iż faul na Martinezie został popełniony. Czy budzi to u kogokolwiek wątpliwości? Nie powinno. Za to niby koronnym dowodem na błąd sędziowski miał być odległy czas akcji i do tego ogromny dystans. No i jest afera…


A mi jakoś chodzi po głowie zdarzenie, o jakim już zdążyłem zapomnieć… Nie ręczę za pełną zgodność z faktami, chodzi mi jednak o meritum. To sprawa sprzed ładnych kilku lat, gdy doszło do niesamowitej sytuacji w jak zwykle dramatycznym meczu Barcelony z Realem. Najpierw popełniono faul w obrębie „16” Realu, arbiter nie zareagował, gra toczyła się bez przerwy. Poszła błyskawiczna kontra, a piłkę do siatki Katalończyków wpakował bodaj Karim Benzema. Euforia w Madrycie, rozpacz w Barcelonie? Powoli… Do akcji wkroczył VAR i zajął się analizą problemu. Czyli faulem popełnionym we własnym polu karnym przez Real. Że powinna zostać podyktowana „11” na korzyść Barcelony - nie budziło wątpliwości. Więc co z tym fantem zrobić? Ano to, co za chwilę zrobiono. Gol Benzemy został anulowany, bo przecież padł w tej samej akcji, później niż faul w polu karnym Realu. Ten zatem stracił strzelonego gola, ale to wcale nie był koniec nieszczęść. Ponieważ Barcelona za moment wykorzystała „11” i stan meczu uległ odwróceniu…


Egipcjan jest mi ogromnie żal, ich rozpacz jest całkowicie zrozumiała. Czy jednak ma to oznaczać, że spotkała ich krzywda, dosięgły macki spisku? Nie sądzę, przykro mi bardzo. Zaś Argentyna, której determinacji pozazdrościć, otrzymała potężne ostrzeżenie. Nie może pozwolić sobie, aby boczni defensorzy byli mijani jak slalomowe tyczki. I, brzmi to obrazoburczo, winna przemyśleć, czy przy hipotetycznym wskazaniu na „wapno” znów do piłki powinien podchodzić Lionel Messi. Wciąż jest znakomity, przekracza kolejne bariery. Ale i dźwiga coraz większy ciężar. Statystyki egzekwowanych przez niego „jedenastek” są fatalne. To suche stwierdzenie faktu. Konsekwencje następnej pomyłki geniusza powinny być zawczasu przemyślane.


Na koniec obiecane zdanie o Donaldzie. Z wydatną pomocą Gianniego dokonał wielkiej rzeczy. Oto mega przekrętem z zawieszeniem dyskwalifikacji dla Folarina Baloguna duet potrafił przeciwko sobie zjednoczyć świat. To naprawdę jest warte wszystkich pieniędzy. Nawet warte Nobla. Można przypuszczać, że osobno swoją nagrodę ufundują psycholodzy. Bo żeby jednym ruchem tak wk… Belgów? I tak ośmieszyć Amerykę?


Absolutne mistrzostwo świata, choć mundial wciąż trwa.


JERZY CIERPIATKA


as gw 072026_10aaa.jpg



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty