To był absolutnie najgorętszy weekend ampfutbolowej ekstraklasy – temperatura na boisku dorównywała bowiem temperaturze powietrza. Mimo że ta druga nie ułatwiła życia zawodnikom, byliśmy świadkami wielu ciekawych meczów oraz pięknych trafień.
Sobotnie zmagania rozpoczęło spotkanie Rekordu Bielsko-Biała ze Stalą Rzeszów. Przez pierwsze 20 minut nie oglądaliśmy bramek, choć okazji do ich zdobycia nie brakowało. Świetnie dysponowanego tego dnia Mateusza Florka po przerwie z rzutu karnego pokonał dopiero Bartosz Łastowski. Choć otwarcie wyniku nie ostudziło zapędów ofensywnych obu stron, w tym mecz nie ujrzeliśmy więcej trafień.
Te, w dodatku hurtowo, padły w starciu Zawisza Bydgoszcz – Śląsk Wrocław. Była to świetna zapowiedź konfrontacji, która czekała nas po południu, gdy emocje sięgnęły zenitu. Spotkanie bielszczan z wrocławianami co prawda nie przyniosło wielu bramek, a ta na wagę trzech punktów dla Śląska padła łupem Łukasza Mazurowskiego.
– To był nasz najlepszy weekend w tym sezonie. Zdobyliśmy komplet punktów, dzięki czemu wyprzedziliśmy Rekord w tabeli. Teraz, podczas kolejnego turnieju rozgrywanego u nas, będziemy atakować wyżej – zaczyna Maciej Materac, bramkarz obecnego wicelidera rozgrywek.
Dwa pozostałe mecze męskiej części rywalizacji zakończyły się dość jednostronnymi widowiskami. Choć Legia Warszawa miała ochotę na powtórzenie sensacji z minionego roku i ponowne pokonanie wiślaków, wysoko uległa gospodarzom turnieju, a oba zespoły kończyły spotkanie w osłabieniu.
Niedziela przyniosła jeszcze wyższą temperaturę i wyższy poziom emocji. Na boisku zagotowało się już podczas meczu Legii z Zawiszą. Jednym z wydarzeń dnia zostało premierowe trafienie w rozgrywkach ligowych szesnastoletniego Adama Wituskiego. Zawodnik warszawskiego klubu dwa kolejne gole dołożył już kilka godzin później – przeciwko Warcie Poznań.
– Trenuję, ile tylko mogę, co chyba zaczyna przynosić efekty. Jest dziś bardzo gorąco, za nami wymagające spotkania, ale najważniejsze jest to, że zgarnęliśmy w nich komplet punktów – przyznaje młody gracz, który na stwierdzenie, że jest jednym z bohaterów dnia tylko nieśmiało kręcił głową.
Starciem, które rozpalało emocje kibiców na trybunach i przed telewizorami było to kończące całą rywalizację. Liderująca tabeli Wisła Kraków podejmowała Rekord Bielsko-Biała. – Każdy nasz mecz jest niezwykle zacięty. Śmiało można powiedzieć, że to świetna reklama polskiego ampfutbolu – przyznaje Dawid Dobkowski, zawodnik brązowych medalistów z sezonu 2025.
Początek spotkania upłynął pod znakiem wzajemnego badania się i prób budowania ataków pozycyjnych. Pierwszy przełom nastąpił w 11. minucie, gdy po wideoweryfikacji sędziowie podyktowali rzut karny dla Rekordu. Uderzenie Dobkowskiego obronił co prawda Łukasz Miśkiewicz, lecz przy dobitce Łastowskiego był już bezradny i to bielszczanie objęli prowadzenie.
Choć Wisła szybko ruszyła do odrabiania strat, Rekord nie zamierzał ograniczać się do defensywy. Goście regularnie dochodzili do groźnych sytuacji, a ich odważna postawa sprawiała sporo problemów gospodarzom. Po zmianie stron emocje tylko rosły. Kluczowe wydarzenia rozegrały się w ostatnich minutach spotkania, gdy mistrzowie Polski przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
– Znamy ciężar tego spotkania, dlatego wygrana cieszy jeszcze bardziej. Zagraliśmy perfekcyjny turniej, zdobyliśmy komplet punktów – i to jeszcze przed tak liczną publicznością – zauważa Olaf Tokarski, zawodnik Wisły.
Panie zaprezentowały się przed międzynarodową delegacją
Jednym z wydarzeń turnieju w Krakowie była także rywalizacja pań. Furia Warszawa oraz Warta Poznań po raz drugi pojawiły się na ligowym turnieju, aby rozegrać mecze na oczach delegacji ze Światowej Federacji Amp Futbol. Ta w miniony weekend odwiedziła stolicę Małopolski – przypomnijmy bowiem, że jest to jedno z miast kandydatów do organizacji przyszłorocznych mistrzostw świata.
Niezwykle zacięty charakter miało w szczególności sobotnie spotkanie – od pierwszych minut inicjatywę próbowała przejąć Furia, lecz Warta szybko pokazała, że nie zamierza ograniczać się wyłącznie do defensywy. To ona jako pierwsza stworzyła sobie groźną sytuację, a w kolejnych fragmentach meczu kilkukrotnie wychodziły do ataku z przewagą liczebną. Brakowało jednak ostatniego podania lub większej siły przy wykończeniu.
Mimo wysokiej temperatury tempo gry przez długi czas pozostawało na wysokim poziomie, a obie drużyny konsekwentnie szukały swojej szansy na przechylenie szali zwycięstwa. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się bezbramkowym remisem, o sobie przypomniała Anna Raniewicz. Bohaterka marcowego starcia obu drużyn ponownie odegrała kluczową rolę, wykorzystując szybki atak swojego zespołu i w 40. minucie zdobywając jedyną bramkę meczu.
– Zawsze czekam na te kobiece mecze, bo bardzo brakuje nam gry – zaczyna Marta Oblas, zawodniczka „Zielonych”. – Jest między nami rywalizacja, ale zdrowa. Spotkanie wydawało się bardzo wyrównane, a w pewnym momencie to my byłyśmy bliżej strzelenia gola. Pogoda nie pomagała, ale wiedziałyśmy, że stać nas na wiele. Nawet gdy sił zabrakło, w drugiej połowie udało się wrócić i mocno przycisnąć z przodu – dodaje.
Niedzielne spotkanie rozgrywane było w jeszcze wyższej temperaturze, a warszawska ekipa mierzyła się z problemami kadrowymi. Mimo to zdołała odnieść przekonujące zwycięstwo 4:1, między innymi za sprawą świetnie dysponowanego przez cały weekend duetu Marta Rumińska – Weronika Nowotny.
Sentymentalny powrót legendy
Krakowski turniej miał wyjątkowy wymiar również dla Przemysława Świercza. Jedna z ikon krajowego ampfutbolu, były kapitan reprezentacji oraz „Białej Gwiazdy”, tym razem pojawił się pod Wawelem zupełnie innej roli – obecnie wraz z Moniką Nosal prowadzi Stal Rzeszów.
– Kraków zawsze będę wspominał wyjątkowo. Gdy żegnałem się z tym miastem, nie przypuszczałem, że jeszcze tutaj wrócę, a jednak los napisał kolejny interesujący scenariusz. To dla mnie ampfutbolowa stolica Polski. Spędziłem tutaj kawał swojego życia, przeżyłem mnóstwo pięknych chwil i za każdym razem serce bije trochę szybciej – przyznał po zakończeniu turnieju.
III TURNIEJ ORLEN AMP FUTBOL EKSTRAKLASY
Prądniczanka Kraków | ul. Św. Andrzeja Boboli 5, Kraków
Rekord Bielsko-Biała – Stal Rzeszów 1:0 (0:0)
Zawisza Bydgoszcz – Śląsk Wrocław 2:10 (0:4)
FFK Furia Warszawa (k) – Warta Poznań (k) 1:0 (0:0)
Wisła Kraków – Legia Warszawa 6:0 (1:0)
Gole: Ö. Güleryüz 21′ 31′, K. Grygiel 27′ 37′, sam. A. Bąk 17′, M. Kaczmarski 39′
Czerwona kartka: K. Rosiek 4′ – E. M. Halouite 20′
Rekord Bielsko-Biała – Śląsk Wrocław 0:1 (0:0)
Warta Poznań – Stal Rzeszów 0:4 (0:2)
Legia Warszawa – Zawisza Bydgoszcz 2:1 (1:0)
Śląsk Wrocław – Stal Rzeszów 5:0 (2:0)
Warta Poznań (k) – FFK Furia Warszawa (k) 1:3 (0:1)
Wisła Kraków – Zawisza Bydgoszcz 14:0 (7:0)
Gole: K. Grygiel 3′ 6′ 22′ 24′ 33′, K. Kapłon 4′ 10′ 14′, Ö. Güleryüz 16′ 17′ 23′, E. Padoan 26′ 40′, M. Kaczmarski 28′
Legia Warszawa – Warta Poznań 6:1 (3:1)
Wisła Kraków – Rekord Bielsko-Biała 4:2 (1:1)
Gole: J. Kożuch 20′, K. Rosiek 27′, Ö. Güleryüz 29′ k. 40' – B. Łastowski 13′, T. Miś 36′
Czerwona kartka: D. Szlachta (kierownik) 20′
Czym jest ampfutbol?
To odmiana piłki nożnej przeznaczona dla osób po amputacjach oraz z wadami kończyn. Zawodnicy z pola poruszają się przy pomocy kul ortopedycznych i grają bez jednej nogi, natomiast bramkarze występują z użyciem wyłącznie jednej ręki. Mecze rozgrywane są w siedmioosobowych składach, a spotkania składają się z dwóch 25-minutowych połów. Dyscyplina rozwija się w Polsce niezwykle dynamicznie – reprezentacja Polski należy do światowej czołówki, a ORLEN Amp Futbol Ekstraklasa uznawana jest za jedną z najmocniejszych lig w Europie.
Amp Futbol Polska

Amp Futbol Polska