„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników.
Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie!
Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Borek spotkanie z Lotnikiem rozpoczął od mocnego uderzenia i już w 5 minucie prowadził 1-0. Przy linii bocznej gospodarze krótko rozegrali rzut wolny, piłkę wrzucił Józkowicz, a całą akcję zamykał Nowak, który nie dał szans Sajdakowi. Borkowianie wcale jednak nie zamierzali na tym poprzestawać. Chwilę później Nowak mógł zdobyć swojego drugiego gola w tym meczu, ale przegrał z bramkarzem przyjezdnych pojedynek sam na sam. W 16 min strzelał Dutka, jednak zmierzającą do bramki piłkę wybił Sendor. W kolejnych minutach mecz się wyrównał, gra toczyła się głównie w środku pola i żadna z ekip nie stwarzała już groźnych sytuacji. Kibice oglądający to spotkanie nie mogli być zachwyceni ostatnim kwadransem pierwszej połowy.
Podobnie wyglądał obraz gry przez większą część drugiej odsłony. Borkowianie już nie atakowali tak zawzięcie jak na początku meczu, a piłkarze z Kryspinowa nie potrafili przedrzeć się przez defensywę gospodarzy. Z czasem akcje przyjezdnych stawały się coraz groźniejsze, a uwieńczeniem tych starań była wyrównująca bramka w 83 minucie. Mocnym strzałem z narożnika szesnastki popisał się Lisowski, Matysiak zdołał jeszcze obronić to uderzenie, ale był bezradny wobec dobitki Borowskiego. Chwilę później groźnie uderzał Bajorek, ale piłka o centymetry minęła słupek gospodarzy. Lotnik poczuł, że może to spotkanie wygrać, zapominając przy tym o obronie, co zemściło się już w doliczonym czasie gry. Piłkę z rzutu rożnego wrzucał Grzesiak, uderzenia Szopy i Bagnickiego zostały zablokowane, ale drogę do siatki znalazł strzał Kozickiego z woleja z 15 metrów.
Borkowianie mieli jeszcze szansę na podwyższenie wyniku, jednak piłka po lobie Bagnickiego trafiła tylko w słupek.