„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników.
Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie!
Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Pasternik i Orzeł nadal niepokonani wiosną (FILM)2011-05-30 19:47:00
A klasa myślenicka: Pasternik Ochojno - Orzeł Myślenice 0-0
Sędziował Gerard Teper. Widzów 150. Mecz odbył się 29.05.2011. ORZEŁ: Pajka - Pachacz, Ostrowski, Kasprzyk, Gracz - Bzdek, Ślusarz (78 Lesiński), Łacny (63 B. Łętocha), P. Łętocha, Żak (74 Karpeta), Mistarz.
W niedzielę w Ochojnie spotkały się dwie jak dotąd niepokonane wiosną drużyny w myślenickiej klasie A - ani Pasternik, ani Orzeł nie zaznał w tej rundzie goryczy porażki i żadna z ekip nie popsuła sobie dobrej passy. Mecz był wyrównany, ale stał na solidnym poziomie. Z remisu jednak bardziej zadowoleni mogli być gospodarze, którzy zwłaszcza w drugiej połowie mieli zdecydowanie mniej okazji do zdobycia bramki niż podopieczni Marka Dragosza.
W pierwszych minutach zarysowała się delikatna przewaga Pasternika, który częściej utrzymywał się przy piłce, ale ani raz nie zagroził bramce strzeżonej przez Pajkę. Orłowcy klarownych okazji mieli nieco więcej - głównie po kontratakach, ale często brakowało precyzji przy ostatnim podaniu lub celności przy strzale.
Miejscowi najlepszą okazję mieli po rzucie rożnym, gdy główkował B. Sarga, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. Po przerwie zdecydowanie bardziej przeważali podopieczni Marka Dragosza. Najpierw Mistarz strzelał z pierwszej piłki po podaniu P. Łętochy, ale odbitą od pleców obrońcy futbolówkę z trudem sparował golkiper Pasternika. Następnie w pole karne wpadł Ślusarz i niepotrzebnie wdał się w drybling z kilkoma rywalami, przez co stracił piłkę.
Jeszcze lepszą okazję miał P. Łętocha, który otrzymał świetne dośrodkowanie na piąty metr, ale zamiast strzelać głową nieudanie przyjmował piłkę na klatkę piersiową. Ten sam zawodnik mógł rozstrzygnąć losy meczu, gdy nieznacznie pomylił się uprzedzając bramkarza po płaskim podaniu Żaka na piąty metr oraz gdy po prostopadłym podaniu od Bzdeka będąc sam na sam z bramkarzem strzelił mocno i niecelnie z lewej nogi.
Ofensywne poczynania Orła mogli w końcówce skarcić czyhający na błąd miejscowi i najpierw po dośrodkowaniu z rzutu wolnego na raty bronił Pajka, a potem po błędzie Ostrowskiego B. Sarga znalazł się sam na sam z bramkarzem, jednak ten zdołał wybronić uderzenie napastnika Pasternika.