„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników.
Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie!
Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Torpeda Gracza ratuje zwycięstwo liderowi! (FILM)2011-04-24 10:33:00
Scenariusz z horrorów Hitchcocka zakończony happy endem dla Orła Myślenice - tak można opisać wyjazdowe zwycięstwo nad Clavią Świątniki Górne, gdyż podopieczni trenera Marka Dragosza przegrywali do przerwy 0-2, aby ostatecznie wygrać 4-3.
A klasa myślenicka: Clavia Świątniki Górne - Orzeł Myślenice 3-4 (2-0)
Mecz był rozgrywany w Wielką Sobotę, ale zgromadził na obiekcie w Świątnikach Górnych sporo kibiców i ci na brak emocji narzekać nie mogli, bowiem obejrzeli aż siedem bramek. Miejscowi cieszyli się już w 2. minucie, kiedy po błędach w obronie w sytuacji sam na sam z Pajką nie pomylił się zawodnik Clavii.
Zimny prysznic dla Orła jakim była szybko stracona bramka nie wpłynął najlepiej na zespół i efektem tego był kolejny gol. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piękną główką popisał się napastnik gospodarzy i rozpaczliwie interweniujący golkiper nie miał szans na sięgnięcie futbolówki.
Pierwsza połowa w wykonaniu myśleniczan była wręcz tragiczna, ciężko było się doszukać udanej akcji poza zablokowanym strzałem Ostrowskiego. Rozmowa motywacyjna trenera Dragosza w przerwie i dwie zmiany okazały się kluczowe w kontekście ostatecznego wyniku.
Na boisku zameldowali się Gracz i Bzdek, to ich dziełem był ostatni gol na wagę zwycięstwa. Wcześniej działy się jednak cuda na murawie w Świątnikach Górnych. Przy stanie 0-2 w 47. minucie po mocnym strzale Święcha z 20 metrów piłka zatrzepotała w siatce i Orłowcy nawiązali kontakt z przeciwnikiem. Na drugiego gola długo czekać nie trzeba było - znów zagrywał Święch, a z bliska głową strzelał Lech i chociaż wszystkim wydawało się, że obrońca miejscowych zdołał wybić piłkę przed linią, to sędzia wskazał na środek boiska i było 2-2.
Wyraźnie podłamani gospodarze długo nie mogli dojść do siebie po tych dwóch ciosach, a po chwili znów padli na deski, po tym jak nokautujący cios zadał Mistarz dobijając głową odbity przez bramkarza strzał Lecha. Podopieczni Marka Dragosza wrócili więc z dalekiej podróży, ale przez nieuwagę stracili kolejną bramkę, gdy Gracz zdaniem sędziego faulował w polu karnym, a jeden z graczy Clavii pewnie wykorzystał jedenastkę i doprowadził do remisu.
Decydujący cios zadał jednak wspomniany wcześniej Gracz, przejął on podanie od Bzdeka na 45. metrze od bramki Clavii i zdecydował się na strzał z tak znacznej odległości. Mocna torpeda obrońcy Orła zaskoczyła zdezorientowanego bramkarza gospodarzy i wpadła w "okienko". Tym samym Orzeł zainkasował ważne trzy punkty, a swoim kibicom zafundował mocną przedświąteczną dawkę nerwów.