„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników.
Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie!
Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Goście zaczęli wysokim pressingiem i szybko objęli prowadzenie. Bramkę zdobył Piszczek, po znakomitym prostopadłym podaniu Szumnego. Goście nie zamierzali na tym poprzestać i po paru minutach w sytuacji "sam na sam" znów znalazł się Piszczek, po świetnym podaniu Zaporowskiego. Tym razem jednak gola nie zdobył.
Chwilę poźniej po niegroźnym faulu Zaporowskiego w okolicach narożnika boiska gospodarze wykonywali rzut wolny, który odcisnął piętno na dalszych losach meczu. Uderzenie zawodnika gospodarzy po dośrodkowaniu ze wspomnianego rzutu wolnego Regulski odbił na poprzeczkę, a dobitkę zmierzającą do bramki ręką zatrzymał Piszczek. W konsekwencji napastnik Błękitnych otrzymał czerwoną kartkę, a gospodarze otrzymali rzut karny. Tego dnia jednak nie było mocnych na Sebastiana Regulskiego, który w kapitalnym stylu obronił jedenastkę wykonywaną przez Kasprzyka.
Ta sytuacja sprawiła, że goście z jeszcze większą determinacją walczyli o wygraną, a gospodarze jakby stracili wiarę w korzystny rezultat.
Po przerwie miejscowi kibice spodziewali się huraganowych ataków ze strony swoich pupili. Nic takiego nie miało miejsca. Silny wiatr był jednym z głównych reżyserów poczynań obu zespołów na placu gry. Jednak jeśli któraś drużyna była w stanie zainicjować groźną akcję, to byli to podopieczni trenera Pasternaka. Szwankowała jednak skuteczność, bowiem sytuacji sam na sam z bramkarzem dwukrotnie nie wykorzystał Szumny, raz Suchan i raz Zaporowski.
To mogło się zemścić, ale tego dnia - jak już była mowa - nie było mocnych na Regulskiego, który w zasadzie jedyny groźny strzał gospodarzy w drugiej połowie sparował na rzut rożny. blekitnimodlnica.pl