„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników.
Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie!
Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
„Garbarze” musieli zagrać bez kontuzjowanego Stokłosy oraz pauzującego za żółte kartki Haxhijaja. Zaczęło się od groźnego strzału Marcina Siedlarza z dystansu, Brzostowicz sparował piłkę na rzut rożny. W 20. minucie doszło do niebezpiecznego zderzenia głowami Nowaka i Mateusza Siedlarza. Krakowianin, w asyście swego ojca, został odwieziony karetką na Pogotowie.
Marek Siedlarz (wiceprezes Garbarni): - Wyglądało to bardzo groźnie, wyraźnie było słychać uderzenie głowami. Zawodnik gospodarzy, który na pogotowiu gorąco przepraszał Mateusza, na chwilę stracił przytomność. Zresztą mój syn również. Doszło do zszycia rozciętych głów. Teraz natomiast czekamy na prześwietlenie.
W miejsce Mateusza Siedlarza wszedł do gry Schacherer, zaś w zespole Czarnych Nowaka zastąpił Szymański. W 34. minucie ładną akcję przeprowadzili Kozieł i Kmak, po którego dośrodkowaniu nadbiegający Marcin Siedlarz posłał głową piłkę do siatki. Bliski podwyższenia wyniku był Kozieł lecz Brzostowicz nie dał się zaskoczyć.
Po zmianie stron obu drużynom dopisywało szczęście. Bezpośrednio z kornera trafił w słupek Kalemba, z kolei Marcin Siedlarz „ostemplował” poprzeczkę. Gwoli ścisłości, po szybkiej kontrze gospodarzy Jękota również uratowała poprzeczka. Garbarnia dążyła do strzelenia drugiego gola, ale brakowało precyzji i szczęścia. Ale w 80. minucie w obrębie „16” został sfaulowany jak zwykle bardzo pracowity Kmak i Szewczyk zamienił „jedenastkę” na drugiego gola dla Garbarni.
„Brązowych” dopingował w Połańcu prezes RKS, Jerzy Jasiówka oraz grono najwierniejszych sympatyków klubu. Prezes Jasiówka: - Mocno zmartwił mnie uraz Mateusza Siedlarza. Natomiast jestem zadowolony z wyniku i gry. Stała ona na należytym poziomie, poza chwilą zagapienia, co mogło skończyć się utratą gola na 1-1. Ale nie ma co narzekać, to była udana wyprawa do Połańca.