Zwycięstwo pozwoli zapomnieć o wpadce z Ruchem. Chcemy udowodnić, że na własnym boisku wciąż jesteśmy groźni dla wszystkich - mówią zgodnie przed sobotnim spotkaniem z Przebojem piłkarze "pasiaków". Gospodarze nie wygrali od trzech, goście - od czterech kolejek.
Więcej atutów leży chyba po stronie Resovii, która w środę zremisowała 0-0 w Łowiczu z Pelikanem. Tym razem nikt nie miał pretensji do pomocników i napastników. Rzeszowianie przyjechali po punkt, osamotniony w ataku Sebastian Hajduk niewiele mógł wskórać. Teraz ma być inaczej, bo - jak powtarza trener Mirosław Hajdo - bez goli nie ma wygranych. Po raz kolejny wraca jednak pytanie o to, kto będzie partnerem Hajduka. Ciekawe również, jak w debiucie przed rzeszowską publicznością wypadnie Łukasz Morawski. Pozyskanego z Floty Świnoujście pomocnika za mecz z Pelikanem trenerzy chwalili, ale w sobotę przekonamy się, czy komplementy nie były na wyrost. Michał Benkowski w Niecieczy też zagrał ponoć obiecująco, a kilka dni później w pojedynku z Ruchem mylił się na potęgę.
Na Wyspiańskiego przyjeżdża zespół solidny, mający w składzie świetnego snajpera Jarosława Raka. Kapitana Przeboju fanom Resovii nie trzeba przedstawiać - w dwóch meczach sezonu 2007/08 wbił "pasiakom" cztery gole.