- Zadebiutowałeś przed rzeszowską publicznością. Jakie wrażenia?
- Wojciech Grzyb, środkowy Asseco Resovii: Atmosfera hali na Podpromiu nie była mi obca. Teraz przyszedł czas na występ w nowej drużynie, przed swoją publicznością. I co tu dużo mówić - trema była, ale w miarę upływu czasu ustępowała.
- Zaliczyłeś dwa efektowne bloki na samym Pawle Abramowie.
- Nie ma graczy nie do zatrzymania. Wiadomo jaką klasę prezentuje Abramow, lecz mieliśmy dobrze rozpracowanego rywala. Doskonale funkcjonowało u nas przyjęcie, więc przy rozgrywającym pokroju Rafaela Redwitza można było myśleć o spokojnym punktowaniu rywala.
- Trochę mało graliście środkiem.
- Każdy pyta nas o to, dlaczego tak jest. Odpowiedź jest prosta - powoli wchodzimy w pewien rytm gry. Na treningach są już dopracowane elementy pod grę środkowych. Jednak potrzeba jeszcze więcej zgrania, aby w meczach móc na pewniaka stosować takie zagrywki. Cierpliwości.