MLJS: BOCHEŃSKI KS - GARBARNIA KRAKÓW 3-3 (1-1)
1-0 Mateusz Krokosz 34 (głową)
1-1 Michał Kozik 43
1-2 Piotr Ropek 58 (wolny)
2-2 Mateusz Krokosz 76 (głową)
3-2 Dawid Pilch 78 (głową)
3-3 Piotr Dolczak 90+2
Sędziowali Michał Mrzygłód oraz Sławomir Pudło i Maksymilian Wróblewski z Brzeska. Żółte kartki: D. Pilch, Wieciech - Chmura.
BKS: Szydłowski - Bukowiec, Cefal (90 Wieciech), Górski, Kołdras, Krokosz, Kurzywilk, Miszczuk (70 Jarecki), Mus, D. Pilch, Styrna.
GARBARNIA: Paździor - Łatka (87 Lepiarz), P. Pilch (46 Onderka), P. Ropek, Jaroszyński - Kozak (46 Matyasik), Chmura (46 Rakowski), Dolczak, Kokoszka - Kozik (53 Śwituszak), Litwin (78 Szeląg).
Juniorzy starsi Garbarni zremisowali w sobotę w Bochni z tamtejszym BKS-em 3-3, ratując remis w doliczonym czasie po "strzale rozpaczy" Piotra Dolczaka z linii 16 metrów. Gdyby jednak Garbarze mieli lepiej nastawione celowniki, to schodziliby z boiska jako zwycięzcy. Mieli bowiem mnóstwo dogodnych sytuacji pod bramką przeciwnika, w tym kilka tzw. "setek"...
W pierwszej połowie kapitalne okazje zaprzepaścili Sebastian Kokoszka, Tomasz Chmura i dwukrotnie Piotr Dolczak. Stara piłkarska prawda mówi, że jeśli się goli nie strzela, to się je traci. Z dwóch stworzonych przed przerwą okazji juniorzy Bocheńskiego wykorzystali jedną: po rozegraniu rzutu rożnego Mateusz Krokosz głową skierował piłkę do bramki Młodych Lwów.
Brązowym udało się wyrównać przed końcem pierwszej połowy. Piotr Ropek zagrał z własnej połowy na skrzydło do Dolczaka, ten przedryblował obrońcę gospodarzy i dograł piłkę po ziemi w pole karne, a nadbiegający Michał Kozik zdobył gola dla swojego zespołu.
Po przerwie Garbarnia dominowała na boisku, ale tak samo jak w pierwszej odsłonie jej zawodnicy seryjnie marnowali nader dogodne okazje. A mieli ich jeszcze więcej niż przed przerwą. Dolczak dwukrotnie (w tym strzał w poprzeczkę), Łukasz Litwin dwukrotnie, Kokoszka, Michał Matyasik - aż niemożliwą rzeczą wydawało się nie zdobyć gola w stworzonych przez tych zawodników sytuacjach.
W 58. minucie Piotr Ropek z rzutu wolnego zmieścił wreszcie piłkę w siatce bramki gospodarzy.
Jednak zamiast podwyższyć prowadzenie, Brązowi je stracili: znów celną "główką" po kornerze popisał się Krokosz.
Gospodarze po zdobyciu wyrównania poszli za ciosem. Po rzucie wolnym z około 40 metrów lot posłanej w pole karne piłki przedłużył stojący tyłem do bramki Dawid Pilch i BKS wyszedł na prowadzenie.
Już w doliczonym czasie gry w pole karne dośrodkowywał Ropek, jeden z zawodników Bocheńskiego wybił piłkę na 16. metr wprost pod nogi Dolczaka, po którego strzale futbolówka znalazła drogę do bramki w gąszczu nóg zawodników obu zespołów.
Natychmiast po wznowieniu gry od środka arbiter zakończył zawody.
- Trener Robert Włodarz powiedział po spotkaniu, że sytuacjami stworzonymi dziś przez naszych zawodników można by obdzielić cztery mecze piłkarskie. To prawda, bo chłopcy zagrali dziś dobrze. Zawiodła jednak, i to bardzo, skuteczność. Zamiast wysokiej wygranej musimy się cieszyć z remisu. Jednak szanujemy ten punkt, gdyż w ostatecznym rozrachunku mogliśmy wyjeżdżać z Bochni z niczym. Muszę podkreślić bardzo dobrą pracę sędziowskiej trójki, która niemalże wzorcowo prowadziła zawody - podsumował kierownik drużyny juniorów Garbarni, Jerzy Wojciechowski.
Artur Bochenek (www.garbarnia.krakow.pl) + ST.PL