Zaledwie jeden punkt dzieli lidera od czwartej drużyny tabeli ORLEN Amp Futbol Ekstraklasy po inauguracyjnym turnieju sezonu 2026. Najważniejszymi wydarzeniami zmagań w Warszawie były jednak pierwsze w Europie klubowe mecze kobiet. – Cały czas nie dociera do mnie to, co się właśnie wydarzyło – mówi wzruszona Anna Raniewicz, strzelczyni premierowego gola.
Przed trzema laty biało-czerwone były pionierkami i rozegrały pierwsze reprezentacyjne spotkanie kobiet na świecie, podczas którego pokonały Stary Zjednoczone 1:0 po trafieniu Marty Rumińskiej. Rok później uczestniczyły w premierowych mistrzostwach świata, powracając z nich z brązowymi medalami. 28 marca 2026 zaś – jako pierwsze w Europie – rozegrały oficjalny mecz międzyklubowy. Podczas rozgrywek ORLEN Amp Futbol Ekstraklasy Furia Warszawa zremisowała z Wartą Poznań 0:0. – Czuję ogromną radość, bo to już kolejny raz, kiedy mamy okazję tworzyć historię: od pierwszego międzynarodowego meczu kobiet, przez mistrzostwa świata, aż po premierowy ligowy mecz klubowy kobiet w Europie. To daje nam poczucie misji i realnego wpływu na rozwój dyscypliny. Mam nadzieję, że powstanie ligi przyciągnie nowe twarze, bo to naprawdę coś wyjątkowego – zapewnia Jolanta Ożga, zawodniczka Warty Poznań.
Bohaterką pierwszego meczu została Żaneta Fogiel, kapitalnie dysponowana bramkarka Zielonych, której interwencje sprawiły, że licznie zgromadzona tego dnia na trybunach widownia nie zobaczyła bramek. Na pierwszego gola trzeba było więc zaczekać do rewanżowego spotkania w niedzielę. Wówczas Furia pokonała Wartę 2:0 po golach Anny Raniewicz i świętującej tego dnia trzydzieste urodziny Moniki Kukli. – Razem z dziewczynami sprawiłam sobie wymarzony prezent – cieszy się zawodniczka żeńskiej drużyny Furii Warszawa oraz męskiej ekipy Stali Rzeszów. – Różne emocje były we mnie przed pierwszym i drugim meczem – opowiada z kolei Anna Raniewicz. – W niedzielę jeszcze bardziej pragnęłam zwycięstwa. Teraz jestem po prostu wzruszona tą pierwszą wygraną oraz strzeleniem premierowego gola. To także ogromna motywacja dla wszystkich ampfutbolistek. Rozgrywamy mecze podczas ORLEN Amp Futbol Ekstraklasy, powstają nowe drużyny, dołączają do nas kolejne dziewczyny, mnóstwo dobrego dzieje się wokół kobiecego ampfutbolu – wymienia kapitanka reprezentacji Polski.
Nie mniej emocji było w spotkaniach mężczyzn. Niejako tradycyjnie już pierwszy turniej sezonu zakończył się rozczarowaniem dla Śląska Wrocław. Wicemistrzowie Polski rozbili wprawdzie Zawiszę Bydgoszcz i w mało imponującym stylu, ale pokonali Stal Rzeszów, jednak przegrali w spotkaniu z Rekordem Bielsko-Biała. Śląsk prowadził, ale w końcówce meczu na boisku pojawił się debiutujący w lidze Stefan Dogaru, który najpierw pomógł Kuloodpornym w doprowadzeniu do remisu, a w doliczonym czasie gry strzelił gola na wagę zwycięstwa bielszczan. – Jestem bardzo szczęśliwy nie tylko ze względu na udany debiut, ale też na to, ilu dobrych ludzi tutaj spotkałem. Poziom ligi w Polsce jest bardzo wysoki, konkurencja jest ogromna i jestem dumny, że trafiłem do Rekordu – opowiada pierwszy Rumun w historii ORLEN Amp Futbol Ekstraklasy.
Nic dziwnego, że debiutant mówił o klasie drużyn w polskiej lidze, skoro pierwszym jego meczem było spotkanie przeciwko wicemistrzom kraju, a następnie pokazał się w konfrontacji ze złotymi medalistami poprzednich rozgrywek. I tutaj również Rekord osiągnął korzystny wynik, bo zremisował z Wisłą Kraków 1:1. – My z kolei nie osiągnęliśmy zamierzonego celu, bo jechaliśmy do Warszawy po dziewięć punktów – przyznaje Krystian Kapłon, kapitan „Białej Gwiazdy”. – Siedem oczek też musi nas jednak zadowalać, bo Rekord to świetny rywal. Są bardzo zdyscyplinowani w obronie, trudno się przez nią przebić, na dodatek z nią stoi ściana w postaci Łukasza Miśkiewicza. To niesamowite, ile strzałów obronił – chwali kolegę z reprezentacji.
Po pierwszym turnieju na czele tabeli są Wisła Kraków oraz Rekord Bielsko-Biała, a zaledwie punkt mniej zgromadziły Śląsk Wrocław i Legia Warszawa. Wygranym turnieju w stolicy jest także zespół Warty Poznań, który rozpoczął sezon od niespodziewanego zwycięstwa nad Stalą Rzeszów. O sukcesie Wielkopolan zadecydował strzał z rzutu wolnego Jamie’ego Oakey’ego. – Zaskoczyliśmy wszystkich wokół i samych siebie. Zagraliśmy naprawdę dobre spotkanie, a wygrać mogliśmy nawet wyżej. Takie zwycięstwo wlewa w nas dużą nadzieję, bo widać, że dużo trenujemy i daje to efekty. Wracamy do Poznania w dobrych nastrojach, zwłaszcza, że kolejny turniej odbędzie się u nas – uśmiecha się Gniewomir Bon, bramkarz Warty Poznań, który w spotkaniu ze Stalą Rzeszów zachował czyste konto.
Drugi turniej sezonu 2026 ORLEN Amp Futbol Ekstraklasy rzeczywiście odbędzie się w stolicy Wielkopolski 30-31 maja. W czerwcu zmagania przeniosą się do Krakowa, a w sierpniu ampfutboliści będą rywalizowali we Wrocławiu. Sezon zakończą dwa wrześniowe turnieje – odpowiednio w Rzeszowie oraz Bydgoszczy.
Amp Futbol Polska