Piłkarska reprezentacja Polski w dramatycznych okolicznościach przegrała baraż o awans na Mundial 2026. Biało-Czerwoni byli lepszym zespołem w tym meczu, ale przegrali z Szwecją 2-3, tracąc trzeciego gola w 88. minucie.
31.03.2026, Solna: Szwecja - Polska 3-2 (2-1)
1-0 Anthony Elanga 20
1-1 Nicola Zalewski 33
2-1 Gustaf Lagerbielke 44 (głową)
2-2 Karol Świderski 55
3-2 Viktor Gyökeres 88
Sędziował Slavko Vincic (Słowenia). Żółte kartki: Karlström, Bergvall - Kiwior, Pietuszewski, Piątek. Widzów 49 627.
SZWECJA: 23 Kristoffer Nordfeldt - 8 Daniel Svensson, 2 Gustaf Lagerbielke, 15 Carl Starfelt, 3 Victor Lindelöf, 5 Gabriel Gudmundsson -] 11 Anthony Elanga (69, 7 Lucas Bergvall), 18 Yasin Ayari (90+2, 19 Mattias Svanberg), 16 Jesper Karlström (69, 22 Besfort Zeneli), 10 Benjamin Nygren (81, 14 Gustav Lundgren) - 17 Viktor Gyökeres. Trener Graham Porter.
POLSKA: 1 Kamil Grabara - 5 Jan Bednarek, 3 Przemysław Wiśniewski, 14 Jakub Kiwior - 2 Matty Cash (90+1, 11 Kamil Grosicki), 21 Nicola Zalewski (90+2, 23 Krzysztof Piątek), 10 Piotr Zieliński, 20 Sebastian Szymański, 13 Jakub Kamiński - 7 Karol Świderski (63, 15 Oskar Pietuszewski), 9 Robert Lewandowski. Trener Jan Urban.
Polacy nie pojadą na swój dziesiąty Mundial, pojadą Szwedzi na swój trzynasty. A awans Biało-Czerwonych był tak blisko. Byli lepszym zespołem, tym większy żal. Nasza drużyna miała więcej okazji, zabrakło szczęścia pod bramką rywali i skuteczności. Z kolei rywale zbyt łatwo zdobyli trzy gole, zadecydowała... "kumulacja niekorzystnych dla nas detali w grze obronnej".
Gospodarze objęli prowadzenie po swojej pierwszej groźnej akcji. Ładna kombinacja, Ayari sprytne podał do Elangi, a ten z kilkunastu metrów huknął pod poprzeczkę. Nasz zespół tego dnia - jak się miało okazać - nie poddawał się. Wręcz przeciwnie, potrafił narzucić swój styl gry i osiągać przewagę. W 25. minucie Świderski kapitalnie uderzył z woleja, ale golkiper błysnął refleksem. W 33. minucie Zalewski zbiegł z piłką z lewej strony do środka i z okolicy szesnastki uderzył w dalszy róg. Bramkarz, sądząc, że futbolówka odbije się od Karlströma, rzucił się za późno i było 1-1. Potem mogliśmy strzelić na 2-1, ale Kamiński nie wykorzystał doskonałej sytuacji. Tuż przed przerwą Zalewski zamiast w niegroźnej sytuacji przejąć piłkę pozwolił, by go wyprzedził Elanga. Polak popchnął rywala, a sędzia podyktował wolnego z prawej strony boiska. Szwedzi zaskoczyli naszą defensywę, jak po meczu przyznali, ćwiczyli ten wariant stałego fragmentu cały tydzień. Dośrodkował na bliższy słupek Nygren, a niepilnowany Lagerbielke uderzył głową w krótki róg. Jeszcze w 45+2. minucie Kamiński miał kolejną świetną okazję, ale w sytuacji sam na sam Nordfeldt obronił strzał nogami.
Po przerwie podopieczni Jana Urbana atakowali dążąc do remisu. Kamiński był faulowany w polu karnym, lecz arbiter nie zagwizdał. W 55. minucie Cash dośrodkował futbolówkę, Kamiński głową zgrał do Zalewskiego, a ten wzdłuż bramki do nadbiegającego Świderskiego, który z paru metrów strzelił do pustej bramki. 2-2! Potem Biało-Czerwoni stworzyli jeszcze kilka razy zagrożenie, panowali na boisku, ale nie przełożyło się to na efekt bramkowy. Tymczasem w końcówce nastąpiła kumulacja złych wyborów naszych piłkarzy, zapoczątkowana przez Grabarę niedokładnym rozpoczęciem gry po udanej obronie. Skończyło się to serią strzałów na naszą bramkę, a na koniec Gyökeres wyprzedził Wiśniewskiego i z kilku metrów wpakował futbolówkę do siatki. 3-2 dla Szwecji...
Pozostał żal i smutek, bo Biało-Czerwoni zagrali naprawdę znakomicie, byli lepszym zespołem, imponowali determinacją i walką o każdą piłkę. Brakło jednak - jak się powiedziało - lepszej skuteczności, większego szczęścia. No i te błędy w kluczowych momentach spotkania. Błędy, których można było uniknąć...
Statystyka meczu: strzały 9:15. celne 5:7, kornery 2:9, posiadanie piłki 36:64%
Bilans spotkań ze Szwecją: 9 zwycięstw, 4 remisy i 16 porażek, bramki 43:62. Ostatni raz Polacy wygrali w Szwecji w... 1930 roku.
RK