Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Futbol mlodzieżowy
Juniorzy Garbarni nadal bez straty punktu2013-09-01 12:21:00

W drugiej kolejce Małopolskiej Ligi Juniorów Starszych doszło do interesującej potyczki Hutnika Nowa Huta z Garbarnią Kraków. "Brązowi" wygrali 2-1 i po trzech spotkaniach (wcześniej 6-1 z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza i awansem 3-0 z Dunajcem Nowy Sącz) przewodzą w tabeli.

Hutnik Nowa Huta - Garbarnia Kraków 1-2 (1-0)

1-0 Białkowski 43

1-1 Litwin 68

1-2 Dolczak 90 (głową)

Sędziowali: Grzegorz Jabłoński oraz Bronisław Mazur i Zbigniew Marszałek. Żółte kartki: Kawa (H) - Jaroszyński, Rakowski, Kozik (G).

HUTNIK: Siwiecki - Kawa, Butkiewicz, Cyganek, Silczuk, Gruda (46 Rakoczy), Białkowski (77 Bogacz), Mizera, Prochwicz, Chlebda, Zieliński.

GARBARNIA: Paździor - Łatka, Pilch, P. Ropek, Jaroszyński (46 Śwituszak) - Kozak (73 Matyasik), Dolczak, Chmura (46 Rakowski), Kokoszka - Susuł (46 Litwin), Kozik.


Po bardzo emocjonującym i stojącym na dobrym poziomie spotkaniu juniorzy Garbarni pokonali Hutnika na jego własnym terenie. Zwycięstwo nie przyszło podopiecznym trenera Roberta Włodarza łatwo, musieli je sobie wywalczyć twardą i nieustępliwą grą, ale ostatecznie dopięli swego.

 

Pierwsza połowa naznaczona była piętnem "meczu walki". Takiej gry nie lubią zbytnio kibice, bowiem toczy się ona głównie w środku pola, a sytuacji i goli bywa w takich spotkaniach jak na lekarstwo. Jednak, gdy naprzeciw siebie stają rywale świadomi własnej i przeciwnika wartości, na domiar sąsiadują ze sobą w tabeli na wysokich pozycjach, wtedy nie śpieszą się z "odkrywaniem tyłów" i szukają swoich szans w kontratakach.

 

Zgromadzeni dziś na trybunie boiska na Suchych Stawach widzowie przewidywali taki przebieg wypadków, głośno także przypuszczano, że kto pierwszy strzeli gola, ten wygra. Na szczęście dla Młodych Lwów - pomimo niekorzystnego rezultatu do przerwy - tak się nie stało.

 

W 5 minucie spotkania w polu karnym Garbarni doszło do starcia Roberta Łatki z jednym z napastników gospodarzy. Zawodnicy, a także sztab szkoleniowy Hutnika domagali się podyktowania rzutu karnego, jednak arbiter uznał, że przepychanka pomiędzy zawodnikami była wzajemna, a interwencja obrońcy Brązowych nie naruszyła przepisów gry.  

W 28 minucie po dośrodkowaniu Jaroszyńskiego z lewej strony boiska w wybornej sytuacji znalazł się Kozak, jednak jego atomowy strzał instynktowną paradą sparował na rzut rożny Siwiecki. W 32 minucie po akcji Kokoszki w polu karnym zablokowany został Susuł, a Kozik nie trafił czysto w piłkę. W 38 minucie, znów po akcji Kokoszki Jaroszyński wrzucił piłkę w pole karne. Niestety uczynił to zbyt mocno i zanim dopadł do niej Kozak, futbolówka opuściła boisko.

W 43 minucie gospodarze przeprowadzili akcję, która przyniosła im prowadzenie. Prochwicz dośrodkował pod końcową linię, Zieliński głową wycofał piłkę w kierunku bramki, a Białkowski z najbliższej odległości wpakował ją do siatki od słupka, obok bezradnego w tej sytuacji Paździora.

Chwilę później Paździor uratował swój zespół w sytuacji sam na sam, utrata drugiego gola mogła przesądzić o porażce Brązowych w tym meczu. Garbarnia mogła wyrównać w 45 minucie. Po sprytnie rozegranym rzucie rożnym i przepuszczeniu piłki przez dwóch zawodników na bramkę Hutnika strzelał Kozik, ale Siwiecki zdołał sparować piłkę na korner.

 

Po zmianie stron Młode Lwy narzuciły swoje warunki, dążąc do wyrównania. Hutnik ograniczał się do przeszkadzania przeciwnikom, a także do opóźniania gry. Wybijanie piłek do pobliskiego lasku i niespecjalny pośpiech z ich szukaniem przyniósł jednak odwrotny do zamierzonego efekt.

W 52 minucie Ropek wykonywał rzut wolny z około 25 metrów. Po jego "firmowym", atomowym uderzeniu piłka przeszła tuż obok słupka. W 68 minucie Dolczak wywalczył piłkę przed polem karnym Hutnika, zagrał prostopadle do Litwina, a ten nie zmarnował okazji i zdobył dla swojego zespołu wyrównanie.

 

Po wyrównującym golu obraz gry nie uległ zmianie. Garbarze lepiej od rywala wytrzymali kondycyjnie to spotkanie i konsekwentnie dążyli do przechylenia szali wyniku na swoją korzyść. W 70 minucie rajd przez pół boiska przeprowadził Śwituszak, zagrał do Dolczaka, jednak ten uderzył obok bramki. W 73 Litwin oddał zbyt słaby strzał i bramkarz Hutnika nie miał kłopotów z jego obroną. W 75 minucie Paździor bardzo przytomnie obronił strzał Rakoczego. W 86 minucie Ropek w ostatniej chwili wybija piłkę z linii bramkowej po rzucie wolnym Hutnika. 

W 87 minucie w pole karne Hutnika wpadł z piłką Litwin. Siwiecki ofiarnie rzucił mu się pod nogi, powodując upadek napastnika Brązowych. Zdaniem arbitra bramkarz najpierw wybił piłkę, a dopiero potem wytrącił z równowagi Litwina. W obozie Garbarzy zawrzało, dla nich bowiem "wapno" było ewidentne. W 90 minucie Ropek z rzutu wolnego z boku pola karnego posłał ostre dośrodkowanie na długi słupek, a nadbiegający Dolczak głową skierował piłkę do "sieci" po krótkim rogu i Garbarnia objęła prowadzenie, którego już nie oddała. W doliczonym czasie gry oba zespoły miały po jednej sytuacji. najpierw Paździor obronił strzał jednego z zawodników Hutnika, chwilę później Kozik uderzył obok bramki Siwieckiego.

 

Już po zakończonym spotkaniu gospodarze kierowali swe pretensje do arbitra o sytuację w polu karnym z 5 minuty, która - ich zdaniem - w końcowym rozrachunku pozbawiła ich co najmniej remisu. Nie wgłębiając się w szczegóły można przypuszczać, że gdyby Garbarze nie wygrali, pewnie także mieliby pretensje o akcję Litwina w 87 minucie.

W kontrowersjach padł więc remis 1-1, natomiast do ich rozstrzygnięcia w obu wypadkach przydałyby się kamery i eksperci wzorem z Canal Plus.

Obie sytuacje były z gatunku tzw. "stykowych" i bez dokładnej analizy zapisu video (być może nawet "klatka po klatce"), nie sposób stwierdzić, że sędzia pomylił się w którejkolwiek z nich. Tym bardziej, że cała trójka sędziowska prowadziła zawody w dobrym stylu, pozwalając, aby to piłkarze byli głównymi aktorami na boisku.

 

Po meczu w szatni juniorzy Garbarni głośnym śpiewem dali wyraz swojej autentycznej radości z ciężko zapracowanego sukcesu. "Trzy litery, proste słowa, RKS!", "Hej sia-la-la, Garbarnia trzy punkty ma!" i "Lidera mamy!" długo odbijały się echem od ścian budynku klubowego na Suchych Stawach. Wygrana z Hutnikiem na jego własnym terenie ma wartość samą w sobie.

(AB)


1.jpg
3.jpg
7.jpg


2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty