Rozegrany w niedzielę na boisku Nadwiślanu zaległy mecz z rundy jesiennej Małopolskiej Ligi Juniora Starszego przyniósł wyjazdowe zwycięstwo Krakusa nad Garbarnią, choć prowadzenie objął narybek „Brązowych”.
Garbarnia - Krakus 1-2 (1-1)
1-0 Stolarski 18
1-1 Kok 39
1-2 Gołdyn 59
Sędziowali: Mariusz Ocieczek oraz Piotr Turcza i Artur Karasiewicz.
GARBARNIA: Kościelnik - Bajołek, Piechówka, Wlazło, Malarz - Dudzicki (57 Kwit), Stolarski (75 Żur), Kasprzak, Kuśmierczyk (46 Noworolnik), Mrożek (75 Mirończuk) - Pytel (46 Kawaler).
KRAKUS: Michalec - Kopyść, Tabor, Kuligowski, Gołdyn - Dębowski, Piwowarczyk, Kok, Gruszecki (57 Gawęda) - Ryszawy (80 Trzos), Fudali.
Garbarnia objęła prowadzenie po ładnym strzale Mateusza Stolarskiego. Akcję rozpoczął Kamil Bajołek, włączył się w nią Mateusz Pytel, aż Stolarski trafił w lewy róg bramki Artura Michalca. W 39. minucie faulowany był Bartłomiej Kasprzak, arbiter Mariusz Ocieczek słusznie zastosował przywilej korzyści. Za moment nastąpiła niepotrzebna strata piłki przez Pytla, w posiadanie futbolówki wszedł Piotr Kok i zrobiło się 1-1. Kok uderzył w tzw. długi róg bramki.
W tej fazie meczu lepiej prezentowali się podopieczni Roberta Włodarza. Garbarnia mogła strzelić jeszcze jednego gola, lecz po „szczupaku” Sławomira Dudzickiego i rykoszecie piłka trafił w słupek. Ale po zmianie stron wyższość Krakusa, którego trenerem jest Maciej Trzcionka, nie podlegała dyskusji. W 59. minucie Marcin Kościelnik sparował przed siebie strzał Koka i dobitka Bogusława Gałdyna z najbliższej odległości była nieuchronna. Nieco później Kościelnik znów wypuścił piłkę i padłby gol, gdyby nie odgwizdanie ofsajdu. Zasadność tej decyzji kwestionowano w obozie Krakusa.
Dramatyczne były końcowe minuty, gdy Garbarnia zerwała się do desperackiego ataku. Michalcowi przyszła w sukurs poprzeczka po strzale głową Adriana Piechówki. W kolosalnym zamieszaniu, jakie powstało, niechybnie posłałby piłkę do siatki Mateusz Żur, gdyby jego strzał z kilku metrów nie został w ostatniej chwili zablokowany.
JC