–- Jestem zaskoczony postawą Lecha Poznań. Spodziewałem się, że nas zaatakuje – przyznał po skromnym zwycięstwie defensor Wisły Kraków, Kew Jaliens.
–- Oczywiście nie jestem rozczarowany tym faktem, bo przecież nie martwię się o grę rywala. Natomiast byłem naprawdę zdziwiony, bo on potrzebuje teraz punktów – kontynuował myśl.
Robert Maaskant nie dokonał zmian w wyjściowym składzie. Pozostawił w nim Cezarego Wilka, a to się opłaciło. Przeprowadził bowiem bramkową akcję, a przy tym znakomicie wywiązywał się z obowiązków w destrukcji stanowiąc nominalnie parę defensywnych pomocników z Radosławem Sobolewskim. – Myślę, że takie ustawienie jest korzystne dla całej drużyny. To pomaga nie tylko nam obrońcom, ale również wszystkim zawodnikom w przesuwaniu się i szybkim doskakiwaniu do rywala – analizował Jaliens.
Spotkanie awizowane na ligowy hit zawiodło. Holenderski stoper tłumaczył taki stan wagą rywalizacji: - Dla nas najważniejsze jest w tym momencie zdobywanie punktów, co determinuje również nasze ustawienie i zachowania na boisku.
W końcowych fragmentach Jaliens ucierpiał w jednym ze starć. – Trochę pobolało, ale wszystko jest już w porządku – zapewnił. Bacznie przyglądający się piłkarzowi mogli dostrzec również nową fryzurę. Okazała się ona szczęśliwa. – Byłem zmęczony codziennym układaniem włosów, dlatego postanowiłem sobie je skrócić – przyznał.
rb