Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Ekstraklasa
Piłkarze Cracovii dochodzą do siebie2011-04-06 22:46:00

Krakowianie chcą jak najszybciej zapomnieć o wpadce w Zabrzu, skupiają się tylko i wyłącznie na najbliższym spotkaniu z gdańską Lechią. Rywala trzeba będzie koniecznie pokonać, by zachować szanse na utrzymanie.


Dobrą wiadomością dla trenera Jurija Szatałowa jest fakt, że do treningów wracają kontuzjowani zawodnicy - Arkadiusz Radomski, Piotr Giza czy Sławomir Szeliga. Z tym, że powrót na sobotni mecz kapitana stoi pod znakiem zapytania. Powoli wraca do sił, najciężej kontuzjowany Łukasz Mierzejewski, ale nie należy oczekiwać jego szybkiego występu w lidze. Wykluczona jest gra Łukasza Nawotczyńskiego, który w ubiegłym tygodniu doznał naderwania mięśnia dwugłowego.

 

Szkoleniowiec nie zostawił suchej nitki na swoich zawodnikach, zarzucając im przede wszystkim fatalną grę w obronie, zwłaszcza w kluczowym momencie, gdy "Pasy" straciły bramkę. - Nasza obrona ustawiła się nie w poziomie tylko w pionie - mówi szkoleniowiec. - To był dla mnie totalny szok! Takich błędów nie jestem w stanie zrozumieć.

 

Jednym z winowajców był Milos Kosanović. - Myślę, że komunikacja między nami nie była najlepsza - mówi serbski obrońca. - Nie chodzi mi o tę komunikację językową, tylko tę na boisku. Nie sądzę, by akurat brak Łukasza Nawotczyńskiego w naszej obronie był decydującą przyczyną tego, że przegraliśmy. Czy wypada Łukasz czy Vule, nie możemy narzekać, tylko mamy wygrywać.

 

Margines błędów jest bardzo wąski, nie ma miejsca na wpadki. - Teraz mamy przed sobą mecz z Lechią, który musimy wygrać, potem czeka nas Arka, rywal w walce o utrzymanie - mówi Kosanović. - Musimy zagrać zdecydowanie lepiej niż w Zabrzu.


Jacek Żukowski (Gazeta Krakowska)




2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty