Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > Artykuły / Felietony / Komentarze
Z DOMIESZKĄ RETRO (58), Mundial z Krakowa (3)2026-07-05 20:47:00

Różne style pożegnań


Orlando Gill podszedł do meczu do Kyliana Mbappé, chcąc mu podać rękę. Francuz jawnie zlekceważył ten gest, traktując paragwajskiego bramkarza jak powietrze. To był jeden z ostatnich akordów meczu, który niewątpliwie przejdzie do historii futbolu. Niestety, w kategorii zdarzeń skandalicznych. Koszmaru zgotowanego wespół przez jedną z drużyn oraz uzbeckiego sędziego, który najwyraźniej pomylił się z powołaniem. Na pamiątkę zostanie mu kwit delegacji służbowej wystawionej przez FIFA. W ramach humanitarnej akcji pod tytułem „otwieramy się na świat”.


Zachowanie Mbappé oczywiście nie miało w sobie nic z Wersalu, najoględniej mówiąc było niegrzeczne. Na dodatek dotyczyło delikwenta bodaj najmniej winnego. Gill przecież stał między słupkami, w tym miejscu maltretowanie Francuzów było programowo utrudnione, a jednocześnie bardzo ryzykowne. Kylian zatem postąpił niezgodnie z etykietą, a mimo to doskonale go rozumiem. Powiem nawet, że stosując coś w rodzaju odpowiedzialności zbiorowej odniósł się przede wszystkim do rodaków Gilla. Towarzystwa doprawdy szemranego i najwyraźniej ciężko nawiedzonego. Piłka stanowiła dla nich całkiem zbędny atrybut meczu. Liczyła się nade wszystko gra w kości. Głęboko w d… mam takie podejście do futbolu i takich futbolistów. Nawet jeśli kiedyś znów wyeliminują Niemców i nawet uczynią to w cywilizowany sposób.


Na razie można tylko zapytać: dlaczego Gill nie wykonał przyjaznego gestu wobec Kyliana jeszcze w trakcie meczu, a zrobił to dopiero po końcowym gwizdku. To jasne, z pozycji Paragwajczyków dopiero wtedy mogła wrócić tzw. szlachetność zachowań. Mbappé doskonale wyczuł tę obłudę. I zrobił, to co zrobił. Szerokim łukiem omijając to, co od prawie dwóch godzin cuchnęło na odległość.


Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem przypominano, że w 1998 roku Francja zderzyła się z Paragwajem i pokonała go w dogrywce po dramatycznej walce. Byłem na tamtym mundialu, choć nie na meczu w Lens. Ale obraz telewizyjny i tak nie kłamał. Bój z udziałem Didiera Deschampsa jeszcze w roli zawodnika (zresztą pierwszorzędnego) był heroiczny, walka toczyła się do ostatniego tchnienia. Nie przypominam sobie jednak, aby mimo bodaj czterech żółtych kartek dla Paragwajczyków granice ostrej gry zostawały ostentacyjnie przekraczane, a wzięła górę brutalność. Teraz było całkiem inaczej, paragwajskie chamstwo szerzyło się na oczach widzów, ale nie w oczach sędziego. On z graczy Paragwaju nie ukarał choćby żółtą kartką n i k o g o…


Przyznaję, Ilgiz Tantaszew był w jednym naprawdę dobry. Bowiem całkiem przypadkowo, za to gratis i prosto z serca udzielił jakże ironicznego komentarza do wyrażonej nieco wcześniej opinii jakiegoś dupka będącego blisko FIFA, że na mundialu 2026 sędziowanie stoi na bardzo wysokim poziomie. Racja. Teraz można śmiało rozgłaszać, że na niebotyczny pułap wzniósł się przede wszystkim uzbecki sztukmistrz.


A już myślałem, że pod względem oryginalności wypowiedzi nikt i nic nie przebije Jessego Marscha. Jest Amerykaninem, który z całkiem dobrym skutkiem pracował przede wszystkim w Red Bull Salzburg. W obliczu mundialu, głównie na amerykańskiej ziemi, Jesse liczył, że właśnie on poprowadzi do boju US Boys. Kiedy jednak wybór padł na Mauricio Pochettino, długo nie kryjący zawodu Marsch został selekcjonerem Kanady. Właśnie z nią odpadł, po dotkliwej porażce z Marokiem. Ale trzybramkowy deficyt wcale nie zniechęcił Marscha do wygłoszenia komentarza. Zaakcentował, że Kanadyjczycy byli do przerwy zdecydowanie lepsi. Również w pierwszym okresie po pauzie także nadawali ton. Pożegnanie z mundialem łączy się zatem w pojęciu Marscha z nieskrywaną dumą i są ku temu konkretne powody.


Niewątpliwym atutem Jessego jest, że szalenie ambitnie podchodzi do każdego zadania. W grze Kanady jest widoczny progres. Tego wszystkiego nie sposób zanegować. Pod jednym wszak warunkiem: żeby Marsch nie malował laurki akurat po meczu przegranym wysoko, bo 0-3. W tak przykrych, zarazem jednoznacznych okolicznościach lepiej jest zamilknąć.


Jakże inaczej zachowała się dzielna drużyna Republiki Zielonego Przylądka. Nastraszyła jak licho traktowaną w roli żelaznego faworyta Argentynę. Zamiast przewidywanej klęski strzeliła mistrzom świata dwa gole (ten Sidny Lopesa Cabrala był nieziemskiej urody) i prawie doprowadziła do serii rzutów karnych. A w nich przecież nic nie wiadomo… Jestem postawą Cabo Verde najnormalniej zachwycony. Honorowe porażki mają to do siebie, że je charakteryzuje styl. Hm, Paragwajczyków najwyraźniej tego nie uczą.


Na koniec nieprzyjemność dla zgredów. Pewnie rozgłaszają wszem i wobec, że takiego chamstwa jak wczoraj nie spotykano wcześniej na mundialowych arenach. No to w ramach bezpłatnej podpowiedzi proponuję przejrzeć skrót meczu Chile - Włochy z 1962 roku. I „wyczyny”, z udziałem rąk i nóg, takich zawodników jak Lionel Sanchez, Giorgio Ferrini i Mario David. Ale nie w walce o piłkę, tylko w „solówkach” bez udziału futbolówki. Żółtych i czerwonych kartek jeszcze nie rozdawano, o wyrzuceniu z boiska słownie informował sędzia. Anglik Ken Aston pozbył się w tym meczu obu krewkich reprezentantów Italii. Sanchezowi się upiekło, również wtedy, gdy złamał nos kapitanowi Włochów, Humberto Maschio. Ze zdjęcia w „Sportowcu” przekonałem się, że nazajutrz przy śniadaniu siniak pod okiem Maschio też prezentował się okazale.


Choć fotka była czarno-biała, fiolet bez trudu docierał do wyobraźni…


JERZY CIERPIATKA


2g4a5521aaa.jpg



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty