Władimir Kliczko pokonał Davida Haye w walce bokserskiej wagi ciężkiej o pasy WBO, IBF i WBA. Nokautu, którym chciał się zrewanżować za wszystkie zniewagi prowokatora Haye nie było, ale na wyraźne punktowe zwycięstwo Ukraińca wskazali wszyscy trzej sędziowie.
12-rundowa walka była niezła, obaj bokserzy byli do niej świetnie fizycznie przygotowani i dobrze znieśli jej trudy. Cały czas przewagę miał Kliczko, sędziowie punktowali wyraźnie na jego korzyść 117-109, 118-108 i 116-110.
Haye prowokował jeszcze przed samą walką, opóźnił wejście na ring. Gdy został już wywołany oznajmił, że potrzebuje jeszcze czasu na przygotowania i wyjdzie później. Czekało na niego na płycie stadionu Imtech Arena w Hamburgu ponad 57 tysięcy widzów.
Brytyjczyk zapowiadał, że zaskoczy czymś rywala, ale niczym nie zaskoczył, choć trzeba przyznać, że był godnym partnerem Kliczki do stworzenia widowiska. Ale to Kliczko zadawał w nim celne ciosy i od piątej rundy pracował na powiększanie przewagi punktowej nad rywalem.
Haye kilka razy znalazł się na deskach, raz był liczony, ale raczej wychowawczo przez sędziego, którego też próbował pouczać, niż z powodu zagrożenia nokautem.
Ostatnia runda była dobrym zwieńczeniem walki, obaj bokserzy zadawali w niej ciosy. Haye próbował zadać ten nokautujący, bo po wcześniejszym przebiegu walki nic innego nie mogło mu dać wygranej. Kliczko po końcowym gongu uniósł ręce w górę w geście zwycięstwa, Haye uczynił to później i czyniąc tylko dobrą minę do złej gry. Kliczko odebrał mu pas federacji WBA i powiększył wcześniejszą kolekcję, w rodzinie Kliczków jest też pas federacji WBC, należy do Witalija, brata Władimira.
Gala na otwartym stadionie w Hamburgu stanęła pod znakiem zapytania, gdy zaczął padać deszcz. Nawet pogoda nie zepsuła jednak świetnie przygotowanego show.
st