Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Inne > Boks
Mariusz Wach zwyciężył przed czasem2010-11-13 08:43:00

Ciągle niepokonany w wadze ciężkiej na zawodowych ringach pozostaje Mariusz Wach (23-0, 11 KO), który podczas gali w kasynie Twin River w Lincoln (stan Rhode Island) znokautował w 2 minucie i 48 sekundzie czwartej rundy Amerykanina Galena Browna (33-15, 20 KO).


"Polski Olbrzym" od początku nie pozwalał Brownowi na zmienienie walki w uliczna bijatykę, kontrolując przebieg pojedynku lewym prostym, trzykrotnie posyłając go na deski ringu. Walka rozstrzygnęła się w czwartej rundzie - Mariusz zauważył, że po jego prawym sierpowym rywal stracił ochotę do walki, trafił głowę Browna serią trzech mocnych ciosów mocnych, po których rywal pozostawał na macie ringu przez kilka minut, badany przez lekarza zawodów.

Mariusz Kołodziej w którego Global Boxing Gym przez sześć tygodni Mariusz Wach trenował wspólnie z Piotrem Wilczewskim, był zadowolony ze sposobu, w jaki "Polski Olbrzym" wygrał z amerykańskim rywalem. - Taśmę z walki Browna dostaliśmy mniej niż 48 godzin przed pojedynkiem i dlatego Mariusz zaczął walkę ostrożnie - mówi właściciel Global Boxing. - Piotr Wilczewski mówił swojemu pięściarzowi, by nie narażał się w pierwszych dwóch-trzech rundach, tylko zobaczył jak walczyć z Brownem. Mariusz wiedział, że Brown ma niezły cios i 20 nokautów na koncie, kiedy przyjął silne uderzenia w pierwszym i drugim starciu. Wystarczyło jednak by nieco zwiększył liczbę zadawanych uderzeń by walka została rozstrzygnięta.

Komentując przeciwnika, Mariusz Kołodziej zdaje sobie sprawę, że każdy następny rywal Wacha będzie na pewno silniejszy. - W niektórych rankingach Brown był lepszy niż Kevin Burnett, który nie stawił się w Prudential Center, ale nie o to mi przede wszystkim chodziło. Chciałem, żeby Mariusz pokazał się przed paroma znaczącymi amerykańskimi promotorami i ten cel osiągnęliśmy w 100 procentach. Jest wiele konkretnych propozycji walk na wielu galach organizowanych między innymi przez Lou DiBellę - wybierzemy wspólnie te najważniejsze. Jeśli Mariusz pozostanie niepokonany, ma pod koniec roku szansę zawalczyć z zawodnikami z pierwszej 15 wagi ciężkiej. Teraz wraca do Polski, ale będzie w Stanach ponownie na początku stycznia przyszłego roku. Mam w planach przygotowanie dla niego dwuczęściowych przygotowań: fizyczno-wytrzymałościowe, być może z ekipą Przemka Majewskiego w Atlantic City i czysto pięściarskich. Chciałbym, żeby ponownie walczył w połowie lutego.

Przemek Garczarczyk, ASInfo/USA





więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty